Reklama

Dane, które trzęsą rynkami

Raz w miesiącu Departament Pracy publikuje obszerny raport o bezrobociu i zatrudnieniu. Co tydzień ukazują się równie ważne dane o liczbie nowych osób bez pracy. Inwestorzy - zwłaszcza na rynku walutowym - często nerwowo reagują na te informacje, traktując je jako wskaźnik siły całej gospodarki.

Publikacja: 22.06.2005 08:23

W pierwszy piątek każdego miesiąca o godz. 8.30 czasu wschodnioamerykańskiego (obecnie o godz. 14.30 naszego czasu) Biuro Statystyki Pracy (Bureau of Labor Statistics) działające w ramach Departamentu Pracy (Department of Labor) publikuje raport o zatrudnieniu (ang. Employment Situation Summary). Sprawozdanie to zawiera różnorodne informacje dotyczące rynku pracy, takie jak szacunki liczby pracujących i bezrobotnych, liczby przepracowanych godzin czy wzrostu płac. Dane te są zaraz po ich opublikowaniu wnikliwie analizowane przez ekonomistów i inwestorów. Mają także pośredni wpływ na nastroje konsumentów i przedsiębiorstw, a przez to na ich przyszłe decyzje.

Dwa kluczowe parametry zawarte w comiesięcznym raporcie - stopa bezrobocia i średnia płaca za godzinę - są elementami wielu modeli ekonometrycznych, próbujących wyjaśnić i prognozować inflację. Także inne wielkości statystyczne z rynku pracy są wykorzystywane przez ekonomistów do szacowania różnorodnych danych makro. Przykładowo, przeciętne wynagrodzenie pomaga przewidzieć poziom dochodów osobistych. Z kolei liczba przepracowanych godzin w gospodarce to podstawa do prognozowania zmian produkcji przemysłowej. Zmiana liczby miejsc pracy w budownictwie pozwala z kolei szacować liczbę nowo rozpoczętych budów oraz wydatki na budownictwo.

Co dwie ankiety, to nie jedna

Raport biura składa się z dwóch części (ankiet): badania gospodarstw domowych (household survey) oraz badania podmiotów gospodarczych (business establishments). Pierwsze z nich oparte jest na ankiecie przeprowadzanej wśród 60 tys. gospodarstw domowych i zawiera następujące informacje:

1. bezrobocie - liczba osób bez pracy oraz stopa bezrobocia,

Reklama
Reklama

2. liczba osób pracujących,

3. liczba osób "poza siłą roboczą" - obejmuje ona osoby bezrobotne, które nie szukały zatrudnienia przez ostatnie cztery tygodnie.

Z kolei badanie podmiotów gospodarczych obejmuje 160 tys. przedsiębiorstw i agencji rządowych (łącznie tworzą 1/3 wszystkich miejsc pracy w sektorach pozarolniczych). Ankieta ta dostarcza następujących danych:

1. zatrudnienie w przemyśle (industry payroll employment),

2. godziny pracy - przeciętna długość tygodnia pracy w gospodarce poza sektorem rolniczym oraz przepracowane godziny,

3. przeciętne godzinne i tygodniowe wynagrodzenie w sektorach pozarolniczych.

Reklama
Reklama

Oba badania mają pewne zalety i wady, i - co ważne - uzupełniają się nawzajem. Ankieta wśród gospodarstw domowych krytykowana jest niekiedy za zbyt małą liczbę respondentów w stosunku do liczby wszystkich pracujących. Ankieta wśród podmiotów gospodarczych nie ma co prawda tej słabości, ale uwzględnia jedynie miejsca pracy w firmach i agencjach rządowych. Nie obejmuje natomiast tzw. samozatrudnienia - osób pracujących na własny rachunek. Ich udział w całkowitym zatrudnieniu nie jest stały i fluktuuje zazwyczaj z koniunkturą gospodarczą. Recesja często zmusza pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie. A to oznacza, że ankieta obejmująca tylko podmioty gospodarcze może w takich momentach zawyżać poziom bezrobocia.

Dane czwartkowe

Oprócz comiesięcznego raportu o rynku pracy, co tydzień (w czwartek o godz. 8.30 czasu wschodnioamerykańskiego) publikowane są dane o liczbie nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (initial jobless claims). Liczba ta obejmuje osoby spełniające pięć kryteriów, m.in. te, które przepracowały minimum rok, stały się bezrobotne nie z własnej winy (tzn. nie zostały zwolnione za przewinienia) i są zdolne podjąć pracę.

Ze względu na tygodniową częstotliwość publikacji, dane te traktowane są przez rynki z największą uwagą. Są one też podstawą do prognozowania danych zawartych w comiesięcznym raporcie o rynku pracy. Raz w miesiącu inwestorzy dostają dzień po dniu porcję ważnych informacji - w czwartek liczba wniosków o zasiłek, w piątek kompleksowy raport o rynku pracy.

Dla rynków mają znaczenie przede wszystkim odchylenia faktycznych danych od wcześniejszych prognoz ekonomistów. Inwestorzy reagują zazwyczaj na różnice wynoszące przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy wniosków. Od początku tego roku przeciętna liczba wniosków o zasiłek to ponad 325 tys.

Najbardziej wrażliwy na te dane jest rynek walutowy, w mniejszym stopniu rynek akcji. Siła reakcji zależy nie tylko od wielkości odchylenia od prognoz, ale przede wszystkim od tzw. sentymentu (nastrojów) inwestorów oraz panującego trendu. Przykładowo, w ub.r. w czasie silnego trendu spadkowego dolara inwestorzy reagowali na słabsze od oczekiwań dane (tzn. większą liczbę nowych wniosków) niekiedy wręcz paniczną wyprzedażą amerykańskiej waluty. Informacje te rynki interpretowały jako sygnał spowolnienia gospodarczego i argument przeciwko podwyżkom stóp procentowych w USA (a podwyżki stóp sprzyjają krajowej walucie). W tym roku, od kiedy trwa równie szybki trend wzrostowy dolara, zdarzające się rozczarowujące dane z rynku pracy mają o wiele słabszy oddźwięk.

Reklama
Reklama

Dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek są co prawda bardzo aktualne, ale ceną za to są często daleko idące rewizje poprzednich raportów. Ze względu właśnie na te korekty oraz znaczną zmienność danych (trudność w określeniu tendencji), analitycy stosują zazwyczaj średnią kroczącą z ostatnich 4 tygodni.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama