Te najbardziej "namacalne" koszty pozyskania kapitału na giełdzie to wydatki związane z ofertą akcji. Są one zazwyczaj księgowane jako koszty bieżącego okresu i w wymierny sposób pomniejszają zysk spółki. Składają się na nie różnorodne pozycje. Podstawową jest przygotowanie i publikacja prospektu emisyjnego. Zazwyczaj zadanie to jest zlecane domom maklerskim lub kancelariom prawnym. Koszty sporządzenia prospektu i doradztwa przy ofercie wynoszą zazwyczaj przynajmniej kilkaset tys. zł. Ich konkretna wielkość uzależniona jest m.in. od tego, jak bardzo złożona jest działalność firmy (np. czy posiada grupę kapitałową). Wśród spółek, które wchodziły na giełdę w ub.r., koszt sporządzenia prospektu i doradztwa nie przekraczał najczęściej 1% wartości emisji, a często było to poniżej 0,5%. Tak było w przypadku dużych ofert (np. WSiP, GTC, Dwory), jak i mniejszych (np. Inter Cars, Polcolorit).
Debiut nie jest drogi
Główną pozycją kosztów jest też wynagrodzenie dla podmiotu organizującego i przeprowadzającego emisję akcji. Niekiedy przekraczają one wydatki związane ze sporządzeniem prospektu. Do tego dochodzi mniejsza pozycja "sztywnych" kosztów w postaci opłat dla instytucji rynku kapitałowego (GPW, KPWiG, KDPW). Największe pole do manewru istnieje natomiast w przypadku wydatków na promocję i reklamę oferty publicznej. Tutaj koszty zależą m.in. od tego, na ile spółka rozpoznawalna jest na rynku, ale także od tego, jaka koniunktura panuje akurat na giełdzie. Spółka musi się znacznie bardziej natrudzić przy sprzedaży emisji, gdy inwestorzy są w kiepskich nastrojach. W ubiegłym roku, gdy na parkiecie panowała niezła koniunktura, debiutujące spółki wydawały najczęściej ułamek procentu na promocję oferty publicznej. Tak było zarówno w przypadku giganta PKO BP, jak i np. blisko 100 razy mniejszej oferty Inter Carsu. Były też jednak firmy, które na promocję wydawały relatywnie więcej, np. Elstar Oils (1,7% wartości oferty).
Ogółem całość kosztów związanych z debiutem akcji na giełdzie nie jest duża w stosunku do wielkości oferty. Wiele spółek wchodzących na parkiet w ub.r. zdołało ograniczyć wydatki poniżej 1%. W przypadku niektórych mniejszych firm przekraczały one co prawda 6% (Hygienika, Elstar Oils), ale nie było regułą, że im mniejsza spółka, tym większe procentowo koszty oferty.
Czy spółka sprosta