- Startujemy po Kopex, widzimy bowiem bardzo duże pole sy-nergii. Jeżeli kupimy katowicką firmę, będziemy mieć potencjał, aby stać się drugim Polimeksem. Przychody grupy kapitałowej przekroczyłyby 1,5 mld zł - twierdzi Marian Krawczyk, prezes i główny właściciel KEM.
Nabycie Kopeksu mieści się w przyjętej przed trzema laty strategii firmy, która zakłada m.in. poszerzenie działalności w obszarze przetwórstwa stali oraz kompleksowego wykonawstwa obiektów. - Aktualnie w grupie mamy Mostostal Chojnice - jeden z trzech największych producentów konstrukcji stalowych w Polsce. Są jeszcze zakłady przetwórcze stali - wyjaśnia M. Krawczyk. Konstrukcje, jakie produkuje KEM, grupa Kopeksu wykorzystuje w ilości do kilkunastu tysięcy ton rocznie. Zdolności produkcyjne Chojnic są porównywalne z tymi, jakie ma zakład Mostostal Siedlce należący do Polimeksu.
- Zbudowaliśmy dział inżynierski, by móc startować w przetargach jako generalny wykonawca - mówi Marian Krawczyk. - Produkujemy też maszyny górnicze. Wiemy, co prezentuje Kopex i jesteśmy zdania, że razem stanowilibyśmy naprawdę dużą siłę. Własne wyroby hutnicze, materiały budowlane, potencjał wykonawczy, bardzo dobra sytuacja finansowa - to nasze atuty. Gdyby do grupy wszedł Kopex, bylibyśmy komplementarni, zdolni do konkurowania z najlepszymi. Dodatkowo wtedy moglibyśmy zwiększyć eksport stali i wyrobów hutniczych.
Aportem na GPW
Prezes Krawczyk nie wyklucza, że po dokończeniu restrukturyzacji KEM byłoby możliwe wniesienie przedsiębiorstwa aportem do Kopeksu. Byłaby to najkrótsza giełdowa droga dla jego firmy. Na rynku pojawiłby się wtedy jeden z największych podmiotów budowlanych. Pod względem przychodów ustępowałby jedynie Budimeksowi i miał szanse zawalczyć o drugą pozycję z Polimeksem MS.
W ubiegłym roku KEM zanotował 637 mln zł przychodów i ok. 22 mln zysku netto. - Firma ma obecnie bardzo duże możliwości finansowe. Nie jesteśmy obarczeni kredytami, zyski były zatrzymywane - chwali się prezes.