New York Stock Exchange jest w trakcie procesu przekształcania w spółkę akcyjną, łączenia z rynkiem Archipelago i przygotowań do wprowadzenia papierów powstałej z tego mariażu firmy NYSE Group do publicznego obrotu. W nowym podmiocie członkom NYSE ma przypaść 70% akcji, natomiast pozostała część ma trafić w ręce udziałowców Archipelago.
Skąd więc papiery dla Thaina, który jest prezesem, ale nie członkiem nowojorskiej instytucji? Z puli pracowniczej, o której wspomina się w dokumentacji złożonej w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) przez Archipelago. Firma z Chicago twierdzi, że nowojorska giełda powinna mieć możliwość przyznania 5% akcji NYSE Group swoim obecnym pracownikom. Tym samym zmalałaby jednak pula papierów przypadających członkom NYSE, a to wywołuje sprzeciw przynajmniej części z nich. Tymczasem za połączeniem z Archipelago i utworzeniem NYSE Group musi opowiedzieć się co najmniej dwie trzecie spośród posiadaczy 1366 giełdowych miejsc.
Jednak przynajmniej akcjami przeznaczonymi dla prezesa Thaina członkowie NYSE nie powinni sobie zaprzątać głowy. Według cytowanego przez CNN Money anonimowego członka giełdy, prezes zapowiedział już posiadaczom giełdowych miejsc, że żadnych akcji NYSE Group nie przyjmie. Decyzję ogłosił podczas spotkania z nimi na początku tego miesiąca.
Część członków giełdy jest jednak za tym, żeby Thain otrzymał papiery nowej firmy. Tłumaczą, że to właśnie on jest głównym architektem połączenia z Archipelago i wprowadzenia akcji NYSE Group na rynek publiczny. Thain, wcześniej związany z bankiem inwestycyjnym Goldman Sachs, wyprostował też sytuację giełdy po rządach poprzedniego prezesa Richarda Grasso, który zasłynął przede wszystkim z pobierania astronomicznie wysokiego wynagrodzenia.
CNN Money