Spółka z Wrocławia przełożyła w ubiegłym tygodniu publiczną ofertę. Nie podała przyczyn i nowych terminów emisji. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zawinił mały popyt i niska cena, jaką inwestorzy instytucjonalni zaproponowali podczas book--buildingu. - Koniunktura, która obecnie panuje na rynku, na pewno nie sprzyja plasowaniu akcji - mówi Andrzej Klimek, prezes Odratrans. - Pośpiech jest złym doradcą. Prospekt jest ważny jeszcze przez kilka miesięcy, więc mamy czas na ofertę i na pewno do niej wrócimy.
Na razie jednak firma zajmująca się żeglugą śródlądową nie wyznaczyła nowej daty oferty. Czeka, aż rynek się ożywi. Odratrans chce także zaprezentować inwestorom kilka pozytywnych informacji. Tak może się stać już po publikacji wyników za II kwartał tego roku. Spółka prowadzi również rozmowy z firmami, które może przejąć. - Negocjacje są zaawansowane - twierdzi A. Klimek.
W piątek firma przekazała jednak informację, która może mieć wręcz odwrotny skutek. WZA zdecydowało o wypłacie dywidendy, choć pierwotnie zgodnie z zapisami prospektu emisyjnego cały zysk miał zasilić kapitał zapasowy. 75% z 6,6 mln zł ubiegłorocznego zysku zasili kieszenie akcjonariuszy. Głównie Izo-Erg i Izo-Invest, które mają 93% akcji. Dzień ustalenia prawa do dywidendy to 7 sierpnia, a jej wypłaty - 26 sierpnia.
Spółka planuje emisję 373,5 tys. akcji i sprzedaż takiej samej liczby "starych" walorów. W pierwszej kolejności zamierza przydzielić 250 tys. istniejących papierów. Odratrans chciała pozyskać na giełdzie 31 mln zł. Jednak, jak wynikało z opublikowanego przedziału, mogła liczyć co najwyżej na 28 mln zł.
Komentarz