Euronext, największy europejski sojusz giełdowy (Paryż, Bruksela, Amsterdam, Lizbona) oraz giełda mediolańska przejmą 51% udziałów w MTS, kupując nowe akcje wyemitowane przez tę spółkę. Za każdy walor zapłacą po 657,10 euro, co daje wartość transakcji na poziomie 125 mln euro i wycenia całą firmę na 245 mln euro. Należąca do banku inwestycyjnego Cantor Fitzgerald amerykańska firma Espeed (zajmująca się elektronicznym handlem na rynku obligacji za Atlantykiem), wypadła z gry, ponieważ oferowała zbyt niską cenę i była zainteresowana przejęciem wszystkich udziałów w MTS.
- Przejęcie MTS to dla nas bardzo dobry krok. Pozwoli nam rozwinąć nowy obszar działalności - powiedział po ogłoszeniu transakcji prezes giełdy mediolańskiej Massimo Capuano. Podobnie twierdzą przedstawiciele Euronextu, dla których priorytetem jest zwiększenie przychodów spółki. W I kwartale przychody Euronextu spadły o 6%, ponieważ spadła sprzedaż zarówno w segmencie akcji, jak i derywatów. Obaj partnerzy chcą rozwijać MTS, tak aby stał się głównym miejscem handlu obligacjami w Europie. Uspokajają, że w planach nie mają żadnych zwolnień pracowników platformy.
Z transakcji zadowolony jest też prezes rady nadzorczej MTS - Niels Thygesen, który w oświadczeniu napisał, że "silna pozycja Euronextu na europejskim rynku akcji i derywatów oraz doświadczenie MTS w segmencie obligacji doskonale się uzupełniają".
MTS, inwestor strategiczny polskiego rynku CeTo, został założony w 1988 r. przez Bank Włoch i tamtejsze ministerstwo skarbu. Początkowo specjalizował się w handlu papierami z Półwyspu Apenińskiego. Teraz MTS to główne miejsce obrotu europejskimi obligacjami rządowymi (rynek ten wyceniany jest łącznie na 3,9 bln euro). Codziennie na tej platformie zawierane są transakcje o wartości 85 mld euro. To duża kwota, choć znacznie mniejsza niż w przypadku w USA, gdzie każdego dnia na rynku tamtejszych obligacji rządowych zawierane są transakcje o wartości 539 mld USD (ok. 450 mld euro).
O MTS było głośno w sierpniu ub.r., gdy wyszło na jaw, że na platformie nielegalne transakcje zawierali londyńscy dilerzy Citigroup. Kilka dni temu amerykański bank poszedł na ugodę z prowadzącą śledztwo brytyjską komisją FSA i zgodził się zapłacić karę w wysokości 14 mln funtów (ok. 20 mln euro).