Ostatni tydzień przyniósł ożywienie na rynkach środkowoeuropejskich. Główne indeksy regionu ostro ruszyły w górę, w kierunku historycznych maksimów. Nieco spokojniej upłynęły natomiast ostatnie dni na giełdach za oceanem. W najbliższym czasie jednak i tu powinny pojawić się konkretne sygnały inwestycyjne.
Od pewnego czasu sytuacja techniczna na amerykańskim rynku nie jest do końca klarowna. W średnim terminie S&P 500 znajduje się w trendzie horyzontalnym o niewielkim nachyleniu wzrostowym, co dla większości inwestorów oznacza okres zwiększonego ryzyka. Choć skrócenie horyzontu inwestycyjnego ułatwia znalezienie w miarę bezpiecznych sygnałów kupna i sprzedaży, to jednak w ostatnim tygodniu indeks konsolidował się, nie stwarzając dogodnej okazji do zarobku. Kierunek jego dalszego ruchu określi dopiero pokonanie dolnego lub górnego ograniczenia konsolidacji na poziomach 1188 i 1204 punktów. Ostatni z nich S&P 500 testował na początku bieżącego tygodnia. Jego przełamanie oznaczać będzie pojawienie się sygnału kupna o zasięgu co najmniej na 1220-1230 punktów, a wykluczyć nie można znacznie silniejszych wzrostów, sięgających nawet okolic 1260 punktów.
A rynki środkowoeuropejskie robią to, co umieją najlepiej - rosną. Już ponad dwa lata trwa hossa na giełdach środkowoeuropejskich i inwestorzy zdążyli przywyknąć do tego, że po krótkich, najwyżej kilkutygodniowych korektach na rynki ponownie powraca trend. Potwierdzają to również ostatnie sesje, podczas których indeksy zaatakowały historyczne maksima. Najsilniej wygląda obecnie BUX. Już w ubiegły piątek węgierski indeks zdołał przełamać szczyt sprzed czterech miesięcy. Tuż za nim plasuje się WIG, który pokonał historyczne maksimum. Najgorzej w tym zestawieniu wypada PX 50. Czeski indeks cały czas znajduje się sporo poniżej szczytu z początku marca. Niemniej jednak i on zwyżkuje, potwierdzając trwały powrót popytu na giełdy regionu. Nie można wykluczyć, że już wkrótce wszystkie trzy indeksy zobaczymy na poziomach, na których do tej pory jeszcze nigdy nie gościły.