Reklama

GPW ograniczyła spadki, złoty pozostaje stabilny

WARSZAWA (Reuters) - Spadki na warszawskiej giełdzie wywołane wybuchami w środkach transportu miejskiego w Londynie znacząco wyhamowały, ponieważ inwestorzy uznali, że początkowa reakcja rynku okazała się przesadzona. Złoty praktycznie nie zareagował na wydarzenia w Wielkiej Brytanii. W trakcie porannych godzin szczytu w Londynie doszło do serii wybuchów bombowych w środkach transportu miejskiego. Życie straciło co najmniej 33 osób.

Publikacja: 07.07.2005 17:31

Premier Wielkiej Brytanii wyraził obawę, że był to skoordynowany atak. Indeks WIG20 spadł o 1,4 procent do 2.046 punktu, choć w trakcie dnia w reakcji na doniesienia z Londynu zniżka głównego wskaźnika warszawskiej giełdy znacznie przekraczała 2,5 procent.

"Już przed rozpoczęciem sesji wszystko wskazywało na to, że dziś na giełdzie w Warszawie dojdzie do spadków. Seria wybuchów w Londynie wywołała jednak pewną panikę i głębszą wyprzedaż. Teraz jednak widać, że nawet najbardziej przerażeni inwestorzy opamiętali się" - powiedziała Ewa Radkowska, zarządzająca w ING Asset Management. "Teraz dużo zależy od tego jak zachowają się inwestorzy w Stanach Zjednoczonych. (...) Gdyby jednak okazało, się że nie ma dalszych zagrożeń, myślę, że istnieje szansa, że rynek zacznie powoli piąć się w górę" - dodała. Na krajowym rynku walutowym wydarzenia w Londynie nie spowodowały znaczących zmian kursu złotego, większej reakcji nie było też na rynku długu.

"Złoty wyznacza regionalny trend i wraz z słowacką koroną zalicza się do walut, które mogą być zagrożone" - powiedziała Lucy Bethell, strateg w RBS w Londynie. "Kluczowe dla złotego jest teraz to co wydarzy się na rynku obligacji. To czy dojdzie tam do dalszych spadków zależy od danych które napłyną na rynek w przyszłym tygodniu i jakie światło rzucą one na decyzję o stopach procentowych" - dodała.

W przyszłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikuje dane o inflacji oraz cenach produkcji w czerwcu, dzięki którym analitycy będą w stanie oszacować prawdopodobieństwo dalszych obniżek stóp procentowych.

O godzinie 16.35 złoty umocnił się o 0,4 procent do euro i za euro płacono 4,1040 złotego, czyli nieco powyżej miesięcznego minimum do wspólnej waluty na poziomie 4,12 osiągniętego przed wybuchami. Rentowności obligacji spadły o 3-5 punktów bazowych w porównaniu z otwarciem, ale i tak znajdowały się powyżej wczorajszego zamknięcia. Czeska korona także odbiła się od czterotygodniowego minimum wobec wspólnej waluty i wyceniano ją na 30,245 za euro. Kurs forinta nie ulegał większym zmianom i oscylował wokół 247,88 za euro.

Reklama
Reklama

((Autor: Patrick Graham; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

t

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama