Sejm znowelizował ustawę o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym oraz ustawę o transporcie publicznym w ekspresowym tempie - miesiąc i siedem dni. Chodziło o to, aby jak najszybciej zlikwidować nielegalne w świetle prawa unijnego podwójne opodatkowanie kierowców ciężarówek. Płacą oni teraz zarówno za obowiązkowe na drogach krajowych winiety, jak i za przejazd płatnymi autostradami. Rząd wymyślił zatem, aby winiety pozostały, a kierowców zwolnić z myta. Dzięki temu, rozwiązaniu ulega także problem omijania punktów poboru na autostradzie A2 przez TIR-y równoległymi drogami lokalnymi.

W Sejmie spierano się głównie o to, ile ma wynieść rekompensata dla koncesjonariuszy - 100% traconych wpływów z myta, jak chciał rząd, czy może mniej. Posłowie uznali, że pełne odszkodowanie spółkom koncesyjnym się nie należy. Nowela napędza im przecież nowych klientów - tych, którzy do tej pory woleli nie płacić. Sejm zdecydował ostatecznie, że rekompensata może wynieść "do 50%" traconych wpływów. Głosami SLD Sejm wrócił do rządowej koncepcji zwolnienia z myta pojazdów cięższych niż 3,5 t (a więc te, które muszą mieć winiety). Opozycji nie udało się przeforsować, aby było to dopiero 12 t (tyle, ile w unijnej dyrektywie). W tym roku rekompensata powinna zatem wynieść połowę tego, co szacował rząd - a więc 75 mln zł.

Zapisy ustawy nie podobają się Autostradzie Wielkopolskiej - koncesjonariuszowi A2. Nowe przepisy przyciągną bowiem na autostradę co najmniej 2 tys. pojazdów więcej, co zwiększa koszty jej utrzymania. Zarząd AW ocenia, że w takiej sytuacji skróceniu o połowę ulegnie cykl odnowy nawierzchni. Przy limicie rekompensat nie wystarczy tymczasem przychodów na sfinansowanie robót. Spółka zastanawia się więc nad pozwaniem Skarbu Państwa. - Tracimy prawa nabyte w umowie koncesyjnej. Przewiduje ona odszkodowanie na wypadek działań administracyjnych, zmniejszających nasze przychody. W obecnej sytuacji raczej na pewno będziemy protestować - powiedział nam Andrzej Patalas, prezes AW. - Ostateczną decyzję podejmiemy po konsultacjach z bankami i akcjonariuszami - dodał. Nie wiadomo jeszcze, na ile może opiewać pozew. Spółka mówi tylko o wielomilionowych kwotach.