Za wprowadzeniem limitu oprocentowania opowiedziało się wczoraj 324 posłów. Pomysł wprowadzenia maksymalnych odsetek wyszedł z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Przeciwko zagłosowało 63 posłów, głównie z Platformy Obywatelskiej.
Jakie będą konsekwencje obowiązywania nowych przepisów dla poszczególnych instytucji? - Jeżeli trzeba będzie coś zmienić w umowach, to na pewno zmienimy. Na razie nie przymierzaliśmy się jeszcze do dokładnej oceny skutków - powiedział Mariusz Karpiński, prezes GE Money Banku.
- W przypadku wejścia w życie ustawy, firma dostosuje się do nowych warunków, ale uważamy, że efekty obowiązywania nowych przepisów będą dla konsumentów negatywne - stwierdził Tomasz Trabuć, rzecznik Provident Polska, firmy udzielającej niewielkich pożyczek w domu klienta. - Oferujemy unikalny produkt, oparty na specyficznym modelu biznesowym. Jeśli ustawa wejdzie w życie, ten model trzeba będzie zmodyfikować - dodał Trabuć. Nie podał jednak szczegółów.
- Bardzo dobrze, że ustawa została przyjęta w tym kształcie przez Sejm. Projekt był bardzo ostro atakowany. Atakowane były instytucje, które zdecydowały się go poprzeć, w tym SKOK-i - przypomniał Andrzej Dunajski z Kasy Krajowej SKOK. Na pytanie, czy spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe same nie będą miały problemu z dostosowaniem do wymogów ustawy tzw. chwilówek - krótkoterminowych pożyczek o wysokim oprocentowaniu, odpowiedział, że jest to produkt "wygasający".
Jeśli nowe regulacje wejdą w życie w niezmienionym kształcie, maksymalne oprocentowanie kredytów konsumenckich, ale także pożyczek w całym obrocie gospodarczym będzie wynosiło czterokrotność stopy lombardowej Narodowego Banku Polskiego. W obecnych warunkach górny pułap oprocentowania byłby na poziomie 26%.