Dwa protesty pod siedzibą Orbisu i zapowiedź trzeciego, to - jak dotąd - główna broń związkowców w sporze z zarządem spółki. Pracownicy oskarżają menedżerów o próbę wprowadzenia nowej strategii ich kosztem. Orbis zapowiedział, że za 700 mln zł w ciągu najbliższych 3-4 lat stanie się nowoczesną firmą hotelarską. Oznacza to jednak likwidację 500 miejsc pracy i zwolnienie - choćby przejściowe - ponad 1000 osób. Firma chce bowiem zwalniać nawet pracowników remontowanych hoteli po to, aby po remoncie zatrudnić z powrotem część z nich. Od dwóch miesięcy trwają negocjacje w tej sprawie. W końcu w ubiegłym tygodniu związki poinformowały, że rozpoczynają spór zbiorowy z zarządem. Ten jednak sporu nie uznał. Według zarządu, nie ma do tego podstaw, bo trwające negocjacje dotyczą strategii. Według związków, to nadużycie, bo elementem strategii są przecież zwolnienia. Osobno protestują pracownicy Hotelu Europejskiego, którzy otrzymali wypowiedzenia z powodu przekazania hotelu firmie HESA.

Zarząd Orbisu tłumaczy tymczasem, że i tak zaproponował zwalnianym pracownikom dobre osłony. - Dyskutowane środki osłonowe obejmują, oprócz odpraw, udzielenie zwalnianym pracownikom preferencji w procesie rekrutacji na inne stanowiska w Orbisie oraz pomoc w poruszaniu się po rynku pracy. Należy tu wymienić m.in. dofinansowywanie przez spółkę szkoleń, mających pomóc w zdobyciu nowego zawodu, jak też pomoc i doradztwo pracownikom zamierzającym uruchomić własną działalność gospodarczą - poinformował nas w oświadczeniu zarząd Orbisu.

- Rozmowy, aczkolwiek z oporami, toczą się dalej. Zarząd powoli ustępuje, jeśli chodzi o odszkodowania. Niestety, brak postępu w rozmowach o wstrzymaniu realizacji strategii, czyli zwolnień i likwidacji znaku Orbis - twierdzi Eugeniusz Grodecki z Solidarności.