Banki płacą po 450 tys. USD, o połowę więcej niż przed dwoma laty, zagranicznym specjalistom, którzy na miejscu zajęliby się zarządzaniem tym bogactwem. Pięć krajów z regionu Azji i Pacyfiku - poza Chinami - najnowszy raport Capgemini i Merrill Lynch zalicza do 10 najszybciej rozwijających się rynków dla milionerów.

Autorzy tego raportu szacują, że w najbliższych 4 latach majątek inwestycyjny tamtejszych milionerów, a więc bez nieruchomości, będzie zwiększał się o 6,9% rocznie, do 10,1 bln USD w 2010 r. Dla porównania w Europie wzrost ten wyniesie średnio 3,8%, do 10,7 bln USD, a w USA 8,4% i milionerzy będą wtedy dysponować 13,9 bln USD. Przeciętna stopa wzrostu w skali światowej wyniesie 6,5%. A zatem Amerykanie utrzymają jeszcze prymat, ale azjatyccy milionerzy coraz bardziej depczą im po piętach.

Największy na świecie bank Citigroup zatrudnia już w Azji 1,5 tys. specjalistów w działach bankowości prywatnej. W krótkim i średnim okresie spodziewa się jej dwucyfrowego rozwoju rocznie. I w takim samym tempie zamierza zwiększać zatrudnienie. W ub.r. przychody Citigroup za obsługę azjatyckich bogaczy sięgnęły 483 mln USD, prawie 1/4 łącznych przychodów spółki w tym segmencie rynku.

Zarządzający działami bankowości prywatnej liczą nie tylko na równie szybki jak dotychczas wzrost liczby milionerów w Azji, ale też na to, że ponad połowę oszczędności Azjaci trzymają obecnie na rachunkach bankowych. W Stanach Zjednoczonych odsetek ten nie przekracza 20%. Po zmianie przyzwyczajeń i liberalizacji przepisów będzie więc czym zarządzać.

Bloomberg