Reklama

Rynek akcji zmęczony wzrostem

Ostatnie bardzo dobre informacje o produkcji przemysłowej sugerują, że zakończyły się negatywne tendencje w gospodarce. A to z kolei oddala groźbę trwałego pogorszenia nastrojów na rynku akcji. Przejściowo niewykluczone jest jednak odreagowanie trwającej ponad dziewięć tygodni zwyżki.

Publikacja: 23.07.2005 09:32

Licząc rok do roku, produkcja w czerwcu wzrosła o 6,8%. Liczba ta sama w sobie może nie jest imponująca (w pierwszej połowie ub.r. wzrost przekraczał 20%), ale jest to wartość najwyższa od pół roku. Są podstawy, by sądzić, że zakończyła się wreszcie tendencja spadkowa trwająca od kwietnia ub.r. Czerwiec był już trzecim miesiącem rosnącej dynamiki gospodarczej. W górę zaczęło też iść średnie tempo produkcji w ostatnich trzech miesiącach. To sygnały, że może wreszcie doszło do oczekiwanego przez ekonomistów przełomu w gospodarce. Wygląda na to, że drugie półrocze będzie znacznie lepsze, także dla zysków spółek.

Mocniejsze fundamenty

Jak widać na wykresie, roczna dynamika produkcji przemysłowej ma kluczowe znaczenie dla notowań na giełdzie. Zależność między tym parametrem a roczną zmianą WIG20 jest bardzo silna. Na podstawie takiego prostego modelu można uznać, że czerwcowa zwyżka indeksu była w pełni uzasadniona fundamentalnie.

Prawdopodobny przełom w gospodarce to sygnał, że to jeszcze nie koniec hossy na rynku akcji. Tyle tylko, że dobre prognozy na drugie półrocze nie oznaczają, że WIG20 będzie stabilnie rósł z miesiąca na miesiąc. W krótszej perspektywie bardzo trudno określić tylko na podstawie analizy fundamentów prawdopodobny kierunek indeksu. Pomocna w tym względzie jest analiza techniczna.

WIG20 ma problemy z utrzymaniem się powyżej lutowego szczytu (2119 pkt). Jego przebicie w połowie lipca można było odczytać jako sygnał kupna, zapowiadający kontynuację zwyżki. Trudno jednak znaleźć mocne argumenty przemawiające za tym, że korekta spadkowa w ostatnich dwóch dniach to zapowiedź silnej przeceny. Pojawiają się jedynie sygnały ostrzegawcze. Jednym z nich jest wykupienie rynku. Tygodniowy oscylator stochastyczny znajduje się w strefie wykupienia już od połowy czerwca. Z drugiej strony, w czasie letniej hossy sprzed dwóch lat wskaźnik ten przebywał w skrajnej strefie aż 3 miesiące.

Reklama
Reklama

Coś się zepsuło

Niepokojące może być to, że na początku lipca zmieniło się kilka aspektów trendu wzrostowego trwającego od połowy maja. Po pierwsze, korekty spadkowe - choć wciąż są względnie łagodne - stały się głębsze niż wcześniej. Zjawisko to dobrze oddaje wykres wskaźnika MACD. Wcześniej przez półtora miesiąca znajdował się on w stabilnej tendencji zwyżkowej. Wraz z końcem czerwca zaczęła się seria błędnych sygnałów - na zmianę sprzedaży i kupna. Wykres MACD jest w efekcie niemal płaski. Można to interpretować jako negatywną dywergencję, bo WIG20 jest wyżej niż w końcu czerwca.

Podobne w wymowie sygnały ostrzegawcze docierają z innych rynków finansowych. Po pierwsze, wraz z początkiem obecnego miesiąca inwestorzy zaczęli pozbywać się złotego. Notowania PLN są niższe zarówno względem dolara, jak i euro. Po drugie, doszło do silnej korekty na rynku obligacji. Maj i czerwiec to okres szybkiego wzrostu cen (i spadku rentowności) papierów skarbowych. Lipiec upływa tymczasem pod znakiem wyraźnego wzrostu rentowności. Słabnący złoty i większa opłacalność obligacji to czynniki mogące sugerować, że sytuacja na rynku akcji dojrzewa już do zmiany tendencji.W tej sytuacji mało prawdopodobne jest utrzymanie się zwyżki w dotychczasowej postaci. Można się spodziewać natomiast wzrostu zmienności. Wczoraj WIG20 "dotknął" pierwszego z kilku wsparć. Jest nim linia trendu biegnąca po dołkach począwszy od połowy czerwca. Kolejnym wsparciem dla WIG20 jest lokalny szczyt z początku lipca (2089 pkt), dodatkowo pokrywający się z maksimum z marca. Po jego ewentualnym przebiciu możliwy stanie się spadek do kolejnego wsparcia w postaci dołka z końca czerwca (2017 pkt). Pokrywa się on z minimum z początku marca i ze szczytem z kwietnia. Na podstawie tych pokrywających się wsparć i oporów widać wyraźnie, jak ważny obecnie jest przebieg fali spadkowej z marca i kwietnia. Na marginesie można spekulować, czy w razie trwałego odbicia w dół od lutowego szczytu nie zacznie się kształtować obszerna formacja podwójnego szczytu. Do jej pełnej realizacji byłoby potrzebne przebicie majowego dołka (1825 pkt). To otworzyłoby drogę do spadku jeszcze o blisko 300 pkt. Tyle tylko, że jest to odległa perspektywa, a mało prawdopodobną czyni ją wspomniany na początku pozytywny zwrot w gospodarce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama