Licząc rok do roku, produkcja w czerwcu wzrosła o 6,8%. Liczba ta sama w sobie może nie jest imponująca (w pierwszej połowie ub.r. wzrost przekraczał 20%), ale jest to wartość najwyższa od pół roku. Są podstawy, by sądzić, że zakończyła się wreszcie tendencja spadkowa trwająca od kwietnia ub.r. Czerwiec był już trzecim miesiącem rosnącej dynamiki gospodarczej. W górę zaczęło też iść średnie tempo produkcji w ostatnich trzech miesiącach. To sygnały, że może wreszcie doszło do oczekiwanego przez ekonomistów przełomu w gospodarce. Wygląda na to, że drugie półrocze będzie znacznie lepsze, także dla zysków spółek.
Mocniejsze fundamenty
Jak widać na wykresie, roczna dynamika produkcji przemysłowej ma kluczowe znaczenie dla notowań na giełdzie. Zależność między tym parametrem a roczną zmianą WIG20 jest bardzo silna. Na podstawie takiego prostego modelu można uznać, że czerwcowa zwyżka indeksu była w pełni uzasadniona fundamentalnie.
Prawdopodobny przełom w gospodarce to sygnał, że to jeszcze nie koniec hossy na rynku akcji. Tyle tylko, że dobre prognozy na drugie półrocze nie oznaczają, że WIG20 będzie stabilnie rósł z miesiąca na miesiąc. W krótszej perspektywie bardzo trudno określić tylko na podstawie analizy fundamentów prawdopodobny kierunek indeksu. Pomocna w tym względzie jest analiza techniczna.
WIG20 ma problemy z utrzymaniem się powyżej lutowego szczytu (2119 pkt). Jego przebicie w połowie lipca można było odczytać jako sygnał kupna, zapowiadający kontynuację zwyżki. Trudno jednak znaleźć mocne argumenty przemawiające za tym, że korekta spadkowa w ostatnich dwóch dniach to zapowiedź silnej przeceny. Pojawiają się jedynie sygnały ostrzegawcze. Jednym z nich jest wykupienie rynku. Tygodniowy oscylator stochastyczny znajduje się w strefie wykupienia już od połowy czerwca. Z drugiej strony, w czasie letniej hossy sprzed dwóch lat wskaźnik ten przebywał w skrajnej strefie aż 3 miesiące.