Rządowy projekt ustawy ma niedługo trafić do parlamentu. By zapewnić mu szersze poparcie, umieszczono w nim klauzule antytrustowe, które uniemożliwiają jakiemukolwiek bankowi uzyskanie zbyt dużego udziału w rynku pod względem przychodów. Jeśli przepisy te wejdą w życie, to Kanadę czeka pierwsza od ponad 40 lat fala konsolidacji sektora bankowego. Ze względu na planowane ograniczenia raczej wykluczona jest fuzja dwóch największych tamtejszych banków - Royal Bank of Canada i Toronto-Dominion. Natomiast, zdaniem analityków, najbardziej prawdopodobnymi celami przejęć staną się Bank of Montreal i Canadian Imperial Bank of Commerce (CIBC), zajmujące czwarte i piąte miejsce pod względem wielkości aktywów.

Spodziewane fuzje zwiększą konkurencyjność kanadyjskich banków na arenie międzynarodowej. Przez siedem lat obowiązywania zakazu przejęć znacznie zmniejszyły się bowiem ich rozmiary, a więc i siły w porównaniu z zagranicznymi instytucjami. Na przykład w 1998 r. aktywa Royal Bank były o połowę mniejsze niż ówczesnego Citicorp. Teraz wynoszą ok. 350 mld USD, a aktywa Citigroup (powstał z połączenia Citicorp i Travelers) sięgają 1,5 bln USD.

Federalne prawo chroni tamtejsze banki przed przejęciami przez zagranicznych rywali. Przepisy wykluczają wejście na kanadyjski rynek takich gigantów jak Citigroup czy HSBC, i to się nie zmieni. W przeciwieństwie do amerykańskiego sektora bankowego, w którym działa ok. 10 tys. firm, kanadyjski jest wysoce skonsolidowany. Pięć największych banków gromadzi ok. dwóch trzecich depozytów, a ich aktywa stanowią ok. 88% wartości całej branży szacowanej na 1,6 bln USD. CIBC ma prawie trzykrotnie większe aktywa od szóstego pod tym względem National Bank of Canada i ponad 17 razy większe niż siódmy na tej liście Laurentian Bank of Canada.

Ograniczane przepisami na krajowym rynku kanadyjskie banki w minionych pięciu latach wydały ponad 12 mld USD na akwizycje w Stanach Zjednoczonych.

Bloomberg