Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty rozpoczął wczoraj miesięczne konsultacje warunków lokalnych przetargów na częstotliwości 3,6-3,8 GHz, służące przesyłaniu danych i głosu drogą radiową. Konkursy rozpoczną się w połowie września.
Z dokumentów URTiP-u wynika, że pozornie lokalne przetargi mogą być nie lada gratką nawet i dla dużych graczy. Jakaż bowiem spółka telekomunikacyjna nie byłaby zainteresowana warszawskimi kanałami, oferowanymi za cenę wywoławczą... 875 zł. Skąd tak niska suma? Wysokość minimalnej opłaty zależy od liczby gmin w powiecie - a cała Warszawa to jedna gmina. W przypadku np. Krakowa czy Poznania, gdzie powiaty grodzkie połączono z ziemskimi, cena wywoławcza również nie jest zaporowa - 15,8 tys. zł.
Nic dziwnego, że zainteresowanie dostawców internetu jest duże. Jeszcze przed formalnymi konsultacjami URTiP dostał 11 wniosków o rezerwację częstotliwości w Warszawie. Duży popyt jest także na kanały w powiatach katowickim i krakowskim (9 zgłoszeń) oraz w Trójmieście (w sumie 16 chętnych). - Obawiamy się, że zainteresowanie będzie głównie w obrębie dużych miast. Chcielibyśmy jednak, aby inwestycje realizowały lokalne firmy i samorządy. Stąd minimalne wymagania - przyznaje Jacek Strzałkowski, rzecznik Urzędu. Mimo to w ponad 240 mniejszych powiatach nie słychać do tej pory o żadnym inwestorze.
Atrakcyjność kanałów radiowych zwiększyć się może po planowanym wprowadzeniu na rynek szybkiego standardu radiowego przesyłu - WiMax. Tę właśnie technologię chce wykorzystać np. giełdowa Netia. W ubiegłym tygodniu spółka zgodziła się zapłacić łącznie 20,2 mln zł za rezerwację dwóch par ogólnopolskich kanałów 3,6-3,8 Mhz.