Reklama

Symboliczna emerytura

Publikacja: 05.08.2005 08:16

Opublikowany ostatnio przez MFW raport dotyczący oceny finansów Polski zwraca uwagę na wpływ sytuacji demograficznej na zmiany zachodzące w naszej gospodarce. Ten fakt niezmiernie cieszy, bowiem odnosi się czasem wrażenie, że analitycy mają tendencje do zapominania o zmianach demograficznych i ich konsekwencjach. Szczególnie dotyczy to analityków zagranicznych, przyzwyczajonych do stosunkowo stabilnej struktury wieku w swoich krajach.

U nas sprawa prezentuje się zupełnie inaczej - najpierw mamy niskie liczby w rocznikach wojennych, następnie eksplozję demograficzną lat pięćdziesiątych, później zastój, a po nim znów eksplozję demograficzną - wtórne echo pierwszego wyżu.

Raport MFW zaznacza, że zmiany gospodarcze, które zachodziły w ostatnich latach, spotęgowane były przez echo wyżu z lat pięćdziesiątych (roczniki urodzone w końcówce lat 70. i początku lat 80.). Rynek ograniczający z jednej strony liczbę miejsc pracy, musiał zmierzyć się ze zwiększającą się z roku na roku liczbą absolwentów gotowych do podjęcia pracy nawet za minimalne uposażenie. Ostatnio publikowane dane makroekonomicznie napawają umiarkowanym optymizmem, a gdy nałoży się na to fakt, iż liczebność w rocznikach wchodzących na rynek pracy nie będzie się już gwałtownie zwiększała, można mieć uzasadnione nadzieje, że rynek coraz łatwiej będzie sobie radzić z absorpcją absolwentów.

Mimo że prognozy ekonomistów stają się coraz bardziej optymistyczne, należy pamiętać, iż uwarunkowania demograficzne będą jeszcze nie raz dawały o sobie znać. W ostatnim okresie presję wywierało wkraczające na rynek echo wyżu demograficznego, natomiast w niedalekiej przyszłości trzeba będzie liczyć się ze zmianami, jakie spowoduje zwiększająca się gwałtownie liczba osób wchodzących w wiek emerytalny (wyż lat pięćdziesiątych).

Według prognoz GUS, liczba osób w wieku produkcyjnym będzie się zwiększała do 2010 roku (w sumie o 1% w odniesieniu do 2005 roku), natomiast później spodziewać się już można systematycznego spadku. W perspektywie dziesięciu lat można oczekiwać znacznego spadku udziału osób w wieku przedprodukcyjnym oraz wzrostu udziału osób w wieku poprodukcyjnym. W 2030 roku na sto osób w wieku produkcyjnym przypadać będą 72 osoby w wieku nieprodukcyjnym (wobec 56 obecnie). Zatem za kilkanaście lat osoby pracujące będą obciążone wyższymi kosztami utrzymania osób w wieku nieprodukcyjnym. Pojawia się wątpliwość, czy osoby te będą w stanie wspierać swoimi składkami świadczenia wypłacane emerytom i jednocześnie odkładać na swoją własną emeryturę, która przecież zarówno z pierwszego, jak i drugiego filaru będzie dla większości symboliczna.

Reklama
Reklama

Nie sposób zatem zlekceważyć zmian w strukturze wieku oraz faktu, że rodzi się coraz mniej dzieci. Brakuje prostej zastępowalności pokoleń, czego konsekwencją jest szybciej starzejące się społeczeństwo. Zmiany te coraz bardziej zbliżają nas do modelu, jaki od wielu lat obserwować można w krajach Europy Zachodniej. Nie możemy jednak oczekiwać, iż nasza gospodarka w podobny sposób zareaguje na zmniejszającą się z roku na rok liczbę urodzeń - znajdujemy się przecież w zupełnie innym punkcie rozwoju i mamy zupełnie inny poziom wypracowanych przez pokolenia oszczędności. Skutki rekordowo niskiej liczby urodzeń będą najbardziej widoczne dopiero za kilkanaście lat, kiedy urodzone dziś dzieci zaczną wchodzić na rynek pracy (po drodze wpływając na system szkolnictwa). n

Autorka jest analitykiem rynku ubezpieczeniowego

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama