- Niskie ceny skupu nie zwiększą naszego zapotrzebowania na surowiec i nie spowodują poprawy naszych wyników. Poza tym nie jesteśmy w stanie magazynować zbyt dużej ilości rzepaku - tłumaczy Rafał Wadlewski, rzecznik prasowy Kruszwicy, największego krajowego producenta olejów jadalnych.
Podobne opinie można usłyszeć w Elstar Oils. - Niższe ceny w skupie przekładają się jedynie na ceny naszych produktów, które w tym roku nieco spadły. Jest to jednak rekompensowane zwiększonym wolumenem sprzedaży. Przychody utrzymane będą więc na stabilnym poziomie - mówi Stanisław Rosnowski, prezes Elstar Oils.
Rafineria Trzebinia z grupy Orlenu, która na bazie rzepaku produkuje biopaliwa, obniża ceny. - 83% ceny czystego estru to koszt zakupu surowca - tłumaczy Grzegorz Ślak, prezes Rafinerii Trzebinia. Podkreśla przy tym, że zapotrzebowanie kierowanej przez niego firmy na olej rzepakowy zwiększy się. Zbyt długie magazynowanie powoduje bowiem utratę jego właściwości energetycznych. Plany produkcyjne spółki na 2006 r. zakładają zużycie 130 tys. ton oleju rzepakowego, tak jak w roku bieżącym. Rafineria Trzebinia spodziewa się uzyskać w tym roku z tytułu sprzedaży czystego estru przychody w wysokości ponad 300 mln zł.
Specyfika rynku
Rynek rzepaku charakteryzuje się sezonowością. - W I półroczu notowane są bardzo niskie obroty. Następnie w III kwartale skupowane jest 75% całej produkcji rzepaku - komentuje Ewa Rosiak. Ile zatem po rozpoczętym niedawno sezonie zostanie rzepaku w magazynach? - Istnieje szansa na zrównanie sił popytu i podaży - uspokaja E. Rosiak. - Aby do tego doszło, nie możemy pozwolić na wyeksportowanie zbyt dużej ilości surowca, więcej niż 100 tys. ton - dodaje. Spodziewa się, że podaż rzepaku w tym roku spadnie i wyniesie 1,2 mln ton.