Znaczący spadek obrotów towarzyszył wczorajszemu spadkowi na warszawskiej giełdzie. To już stała przypadłość naszego rynku. Większe zainteresowanie akcjami inwestorzy wykazują jednie w czasie gdy indeksy idą w górę, natomiast bardzo często pogorszenie nastrojów pociąga za sobą ich mniejszą aktywność. To znacząco utrudnia ocenę zdarzeń. Z jednej strony, niskie obroty świadczą niewielkiej skłonności do pozbywania się akcji po niższych cenach. To znak wiary w powrót zwyżek. Z drugiej, często indeksy przy skromnej aktywności inwestorów spadają dość wyraźnie, a oznaką nadejścia lepszych czasów okazuje się dopiero pojawienie się większych obrotów. W tej sytuacji raczej trzeba patrzeć na poziom indeksów i to, co wokół parkietu się dzieje niż sugerować się aktywnością graczy.

Nie ma wątpliwości, że głównym czynnikiem, który spowodował ostatnie osłabienie notowań w Warszawie, jest wyraźny zwrot koniunktury na parkietach amerykańskich. S&P 500 pokonał we wtorek ważne wsparcie w strefie 1220-1225 pkt, więc wczorajszy wzrost należy traktować w kategoriach ruchu powrotnego. Najlepiej byłoby aby dzień nie zamknął się wyżej niż 1223 pkt. To zapowiadałoby kontynuację ruchu spadkowego i w naturalny sposób wywierało presję na nasz rynek.

Powodem do zaniepokojenia dla inwestorów ze Stanów Zjednoczonych były wczorajsze dane o inflacji na poziomie cen producentów. Bazowy wskaźnik PPI sięgnął 2,8%, poziomu ostatni raz widzianego blisko dekadę temu. Taka sytuacja podtrzymuje obawy nie tylko o dalsze podwyżki stóp procentowych, ale również o pojawienie się presji na marże amerykańskich przedsiębiorstw. Wyższa inflacja bazowa PPI w pewnym uproszczeniu oznacza zwiększające się koszty. To w dużym stopniu tłumaczy dlaczego pomimo kolejnego kwartału pokaźnego wzrostu zysków w USA indeksy rosną tak opornie. Inna kwestia, że poprawę zysków w bardzo dużym stopniu zawdzięczamy spółkom surowcowym.

Uwagę zwracała też ostra wyprzedaż węgierskich akcji w końcówce wczorajszej sesji. BUX zamknął ostatecznie dzień na poziomie 1% niższym niż we wtorek choć przez większość dnia skutecznie opierał się spadkowi. To tworzy niekorzystne wrażenie przed dzisiejszym dniem.