Złoto taniało wczoraj drugi dzień z rzędu, gdyż kurs dolara w stosunku do euro i jena wzrósł do poziomu najwyższego od czterech tygodni. Zmniejszyło to atrakcyjność złota jako inwestycji alternatywnej wobec amerykańskich akcji i obligacji.

Dolar drożeje od pięciu dni, gdyż dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych potwierdzają oczekiwania, że tamtejszy bank centralny będzie podnosił stopy procentowe nie tylko do końca bieżącego roku, ale również w przyszłym. Po środowym raporcie o największym od 9 miesięcy wzroście cen hurtowych, wczoraj nowojorska Conference Board poinformowała, że obliczany przez nią indeks czołowych wskaźników amerykańskiej gospodarki wzrósł w lipcu o 0,1%. Jednocześnie produkcja w regionie Filadelfii odnotowała największy przyrost od kwietnia. Przy tak dobrej koniunkturze stopy muszą rosnąć, co tym bardziej umocni kurs dolara, że EBC i Bank Japonii utrzymują je na niezmienionym poziomie.

Przecenie złota sprzyja też to, że przestała drożeć ropa naftowa. Zmniejszyło to popyt na złoto ze strony tych inwestorów, którzy szukali w nim zabezpieczenia przed inflacją.

W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą spadła wczoraj o 1,67 USD, 0,4%, i po południu płacono tam po 438,42 USD za uncję. Na nowojorskim rynku Comex zaraz po otwarciu notowań kontrakty terminowe na grudzień staniały do 443,1 USD za uncję, co było ich najniższą ceną od tygodnia. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 439 USD, a w Nowym Jorku 444,5 USD.