Na poziomie 2100 pkt rozstrzygną się losy średniookresowej tendencji. Bariera 2100 związana jest z jednej strony ze szczytem z końca lutego, a z drugiej - z 38,2-proc. zniesieniem ruchu wzrostowego, rozpoczętego w połowie maja. W niecałe 3 miesiące WIG20 zyskał jedną czwartą. Dwie wcześniejsze fale zwyżkowe wynosiły indeks po ponad 30% w górę, ale też trwały dłużej. Od dołka z listopada 2003 r. wzrost trwał 4,5 miesiąca; rozpoczęty w sierpniu 2004 r. ruch zwyżkowy utrzymał się przez blisko 7 miesięcy. Następujące po nich korekty znosiły fale wzrostowe w nieco ponad połowie. Gdyby ten scenariusz miał się powtórzyć również i teraz, twardszego dołka należałoby poszukiwać dopiero w okolicy 2000 pkt. To zakładałoby, że obecna od trzech miesięcy zwyżka dobiegła końca. Można się zastanawiać, czy założenie jest prawidłowe, skoro była ona słabsza od wcześniejszych ruchów w górę. To wszak pozostawia miejsce do dalszej aprecjacji.
Krótkoterminowe
sygnały sprzedaży
Dopóki WIG20 pozostaje powyżej 2100 pkt, powrót dobrej koniunktury i osiągnięcie nowych szczytów nie jest wykluczone. Jednak w ostatnim tygodniu pojawiły się elementy skłaniające do sporej ostrożności przy zapowiedziach szybkiej poprawy notowań. Indeks - pierwszy raz od trzech miesięcy - znalazł się poniżej średniej kroczącej z 15 sesji. To dość niezwykłe, by WIG20 przez tak długi czas pozostawał ponad krótkoterminową średnią. Ten systematyczny wzrost można interpretować jako wyraz jego siły, ale też i pewnego zaślepienia inwestorów, którzy tak ochoczo i bez większych obaw kupowali akcje po coraz wyższych cenach. Z chwilą, gdy dochodzi do pogorszenia się nastrojów, pojawia się problem, co zrobić z akcjami kupionymi na zasadzie owczego pędu. Po czwartkowej sesji okazało się, że licząc przeciętnie, nabywający akcje w sierpniu są już minimalnie pod kreską. W tym miesiącu indeks cenowy stracił przeszło 1%. Ta zmiana nie oddaje jednak tego, co działo się w tym czasie na parkiecie. Zachowanie poszczególnych spółek było bardzo zróżnicowane. Około 130 walorów poszło w dół, niecała setka w górę. Średnia strata wyniosła 7%, natomiast przeciętny zysk 7,1%.
Charakterystyczne i wymowne jest sierpniowe zachowanie papierów PKO BP. Najpierw na pierwszych sesjach miesiąca notowania banku rosły, przebiły szczyty z I kwartału tego roku i osiągnęły najwyższy poziom od debiutu. W tym czasie widać było już oznaki przesilenia w przypadku wielu innych dużych firm. Wzrost kursu PKO BP znacząco pomógł wydłużyć okres dobrej koniunktury na parkiecie. Jednak ostatnie dni przyniosły wyprzedaż tych akcji. W rezultacie notowania wróciły poniżej maksimów z pierwszych miesięcy roku. To objaw słabości rynku. Widać, że zwyżka notowań tych akcji z przełomu lipca i sierpnia była raczej wynikiem poszukiwania przez inwestorów papierów, które jeszcze nie urosły, a nie rzeczywistej wiary w ich atrakcyjność i możliwość trwałego ruchu w górę. To jednocześnie znak, że inwestorzy uznali wyceny innych spółek za wygórowane. Często wzrost notowań firm, które w czasie ruchu w górę wcześniej w nim nie uczestniczyły, towarzyszy kształtowaniu istotnego szczytu.