Reklama

Sierpniowe rozczarowanie

Pierwszym sesjom obecnego miesiąca towarzyszyły nadzieje na kontynuację hossy. Tymczasem sierpień upływa pod znakiem zniżek. Ich główną przyczyną jest pogorszenie nastrojów na giełdach światowych. Wygenerowane w ostatnich dniach sygnały sprzedaży pozwalają spodziewać się dotarcia WIG20 w rejon 2100 pkt.

Publikacja: 20.08.2005 08:20

Na poziomie 2100 pkt rozstrzygną się losy średniookresowej tendencji. Bariera 2100 związana jest z jednej strony ze szczytem z końca lutego, a z drugiej - z 38,2-proc. zniesieniem ruchu wzrostowego, rozpoczętego w połowie maja. W niecałe 3 miesiące WIG20 zyskał jedną czwartą. Dwie wcześniejsze fale zwyżkowe wynosiły indeks po ponad 30% w górę, ale też trwały dłużej. Od dołka z listopada 2003 r. wzrost trwał 4,5 miesiąca; rozpoczęty w sierpniu 2004 r. ruch zwyżkowy utrzymał się przez blisko 7 miesięcy. Następujące po nich korekty znosiły fale wzrostowe w nieco ponad połowie. Gdyby ten scenariusz miał się powtórzyć również i teraz, twardszego dołka należałoby poszukiwać dopiero w okolicy 2000 pkt. To zakładałoby, że obecna od trzech miesięcy zwyżka dobiegła końca. Można się zastanawiać, czy założenie jest prawidłowe, skoro była ona słabsza od wcześniejszych ruchów w górę. To wszak pozostawia miejsce do dalszej aprecjacji.

Krótkoterminowe

sygnały sprzedaży

Dopóki WIG20 pozostaje powyżej 2100 pkt, powrót dobrej koniunktury i osiągnięcie nowych szczytów nie jest wykluczone. Jednak w ostatnim tygodniu pojawiły się elementy skłaniające do sporej ostrożności przy zapowiedziach szybkiej poprawy notowań. Indeks - pierwszy raz od trzech miesięcy - znalazł się poniżej średniej kroczącej z 15 sesji. To dość niezwykłe, by WIG20 przez tak długi czas pozostawał ponad krótkoterminową średnią. Ten systematyczny wzrost można interpretować jako wyraz jego siły, ale też i pewnego zaślepienia inwestorów, którzy tak ochoczo i bez większych obaw kupowali akcje po coraz wyższych cenach. Z chwilą, gdy dochodzi do pogorszenia się nastrojów, pojawia się problem, co zrobić z akcjami kupionymi na zasadzie owczego pędu. Po czwartkowej sesji okazało się, że licząc przeciętnie, nabywający akcje w sierpniu są już minimalnie pod kreską. W tym miesiącu indeks cenowy stracił przeszło 1%. Ta zmiana nie oddaje jednak tego, co działo się w tym czasie na parkiecie. Zachowanie poszczególnych spółek było bardzo zróżnicowane. Około 130 walorów poszło w dół, niecała setka w górę. Średnia strata wyniosła 7%, natomiast przeciętny zysk 7,1%.

Charakterystyczne i wymowne jest sierpniowe zachowanie papierów PKO BP. Najpierw na pierwszych sesjach miesiąca notowania banku rosły, przebiły szczyty z I kwartału tego roku i osiągnęły najwyższy poziom od debiutu. W tym czasie widać było już oznaki przesilenia w przypadku wielu innych dużych firm. Wzrost kursu PKO BP znacząco pomógł wydłużyć okres dobrej koniunktury na parkiecie. Jednak ostatnie dni przyniosły wyprzedaż tych akcji. W rezultacie notowania wróciły poniżej maksimów z pierwszych miesięcy roku. To objaw słabości rynku. Widać, że zwyżka notowań tych akcji z przełomu lipca i sierpnia była raczej wynikiem poszukiwania przez inwestorów papierów, które jeszcze nie urosły, a nie rzeczywistej wiary w ich atrakcyjność i możliwość trwałego ruchu w górę. To jednocześnie znak, że inwestorzy uznali wyceny innych spółek za wygórowane. Często wzrost notowań firm, które w czasie ruchu w górę wcześniej w nim nie uczestniczyły, towarzyszy kształtowaniu istotnego szczytu.

Reklama
Reklama

Winna głównie zagranica

Ostatni tydzień potwierdził przypuszczenia, że kluczowym czynnikiem rozwoju sytuacji na warszawskim parkiecie będą zdarzenia na świecie. Szczególnie widać korelację z rynkiem węgierskim. Już poprzednie dwa tygodnie przestrzegały przed pogorszeniem nastrojów za granicą. Teraz te obawy są jeszcze większe. S&P 500 znalazł się na najniższym poziomie od ponad miesiąca i przełamał bardzo ważne wsparcie w strefie 1220-1225 pkt. Jest to równoznaczne z zakończeniem ponadtrzymiesięcznej zwyżki i otwiera drogę do spadku poniżej 1200 pkt.

Po utworzeniu się na tygodniowym wykresie świecowym węgierskiego BUX-a w pierwszym tygodniu sierpnia formacji spadającej gwiazdy indeks przeciął średnią kroczącą z 15 sesji, wykonał ruch powrotny i od ostatniej środy dalej spada. Najważniejszą rolę odgrywa obecnie psychologiczna barieWraz z jej przejściem będzie można mówić o utrwaleniu tendencji malejącej. BUX w takiej sytuacji powinien wrócić do marcowej górki. Znajduje się ona ponad 8% poniżej obecnych notowań.

Zarówno w Warszawie, jak i Budapeszcie w dużym stopniu o pogorszeniu nastrojów zadecydowały spółki surowcowe. PKN od ostatniego szczytu stracił już ponad 7%, MOL przeszło 11%. W naszym przypadku doszła jeszcze blisko 6-proc. przecena KGHM. Spadek ich notowań jest zrozumiały, gdyż to one w największym stopniu "ciągnęły" indeksy w górę w ostatnich miesiącach. Można go traktować jako realizację zysków.

Równocześnie - w kontekście idącego znów w górę na świecie dolara - pojawia się pytanie o przyszłą koniunkturę na rynku surowcowym. Cena miedzi w pierwszej połowie roku zupełnie nie reagowała na drożejącego dolara, choć w przeszłości wykazywała znaczącą korelację z tą walutą. Dolar poszedł przez pierwsze sześć miesięcy tego roku w górę o jedną dziesiątą w odniesieniu do koszyka walut, cena miedzi podniosła się w tym czasie o 5,3%. Inwestorzy mogli traktować aprecjację amerykańskiego pieniądza jako przejściową. Jednak powstała na tygodniowym wykresie świecowym formacja objęcia hossy po odbiciu od wsparcia w postaci 38,2-proc. zniesienia półrocznego wzrostu zapowiada kolejny ruch dolara w górę. Powinien on wynieść przynajmniej 6% z obecnego poziomu w stosunku do koszyka walut. Pytanie, czy w sytuacji, gdy inwestorzy z rynków surowcowych zobaczą, że wzrost wartości dolara ma trwalszy charakter, też to zignorują. Jest prawdopodobne, że nie. To zaś wywołałoby presję na dalszy spadek cen akcji przedsiębiorstw korzystających z wysokich notowań surowców.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama