Chińczycy bili się o kazachską ropę z hinduskim koncernem Oil & Natural Gas Corp., który w przetargu miał poparcie "króla stali", miliardera Lakshmi Mittala, pochodzącego z Indii. Pędzące gospodarki zarówno Chin, jak i Indii konsumują coraz więcej ropy i za dostęp do nowych złóż dadzą każde pieniądze. PetroKazakhstan był dla nich łakomym kąskiem. Aktualnie firma ta odpowiada za 12% kazachskiego wydobycia ropy, a trzeba pamiętać, że Kazachstan jest obecnie drugim co do wielkości producentem surowca w krajach byłego ZSRR, po Rosji. Co dzień trafia stamtąd na światowy rynek 1,3 mln baryłek.
CNPC, państwowa spółka matka notowanego w Hongkongu koncernu PetroChina, za każdą akcję PetroKazakhstan zapłaci 55 USD, czyli 21% powyżej ceny sprzed ogłoszenia transakcji. Ogółem za zarejestrowaną w kanadyjskim Calgary firmę, Chińczycy zaoferowali 4,2 mld USD. To największe zagraniczne przejęcie w dziejach chińskiej gospodarki. Dotąd rekord należał do komputerowej spółki Lenovo, która parę miesięcy temu zapłaciła 1,25 mld USD za dział produkcji pecetów IBM. Pobić mógł ją inny naftowy potentat - CNOOC - który za amerykański koncern Unocal oferował aż 18,5 mld USD. Transakcja, która miała dać Chińczykom dostęp do należących do Unocalu pól naftowych w Azji, nie doszła jednak do skutku ze względów politycznych.
Chińskie firmy już teraz produkują w Kazachstanie około 140 tys. baryłek ropy na dobę. CNPC razem z Kazmunajgazem, kazachskim państwowym potentatem naftowym, kosztem 3 mld USD buduje ropociąg o długości 3 tys. km, którym surowiec ma płynąć do Chin. Bogaty w złoża Kazachstan do 2015 r. chce zwiększyć wydobycie trzykrotnie. Ponieważ jest odcięty od morza, musi szukać nowych dróg transportu. Ropociąg ma ruszyć w połowie grudnia i na początek będzie pozwalać na przesył 200 tys. baryłek ropy na dobę.
PetroKazakhstan działa pod tą nazwą od 2003 r. Wcześniej był znany jako Hurricanes Hydrocarbons. W 1999 r., po nagłym spadku cen ropy na świecie, firma wpadła w kłopoty i musiała ogłosić bankructwo. Spod parasola ochronnego przed wierzycielami wyszła rok później, po tym jak na jej czele stanął Bernard Isautier, który doprowadził do przejęcia rafinerii w Kazachstanie. Isautier miał we wrześniu odejść na emeryturę, ale z wczorajszych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej obejmie ster powoływanego przez CNPC i PetroKazakhstan joint venture, które ma postarać się o debiut na jednej z zachodnich giełd i zająć się wydobywaniem ropy i gazu w rejonie Azji Środkowej.
Bloomberg