Reklama

Czyja władza, tego podatki?

Partia, która zdobędzie najwięcej miejsc w parlamencie, będzie mogła zrealizować swoją wersję reformy podatkowej - ustalili liderzy PO i PiS. Tak przynajmniej twierdzi Donald Tusk, lider PO. Szef PiS Lech Kaczyński zaprzecza tym informacjom.

Publikacja: 25.08.2005 08:23

Wczoraj, w wywiadzie radiowym, lider PO Donald Tusk mówił między innymi o różnicach w sprawie zmian w podatkach, jakie rysują się pomiędzy przyszłymi koalicjantami. PO obstaje przy wprowadzeniu jednolitej, 15-proc. stawki podatkowej w PIT, CIT i w VAT. PiS nie chce zmian w VAT, w CIT proponuje przede wszystkim ulgi inwestycyjne oraz na tworzenie miejsc pracy, a w PIT dwie stawki - 18 i 28%, przy czym próg je dzielący miałby zostać ustalony na poziomie 80 tys. zł. Obie partie deklarują, że nie zgodzą się na inną wersję zmian w podatkach.

- Niezależnie od tego, że konkurujemy, znajdziemy wspólny język we wszystkich istotnych sprawach. A tam, gdzie pojawiają się różnice trudne do wynegocjowania - bo rzeczywiście podatek liniowy trudno pogodzić z podatkiem, jaki proponuje PiS - będziemy słuchać tego, co wybiorą ludzie - powiedział Donald Tusk w Pierwszym Programie Polskiego Radia. Na pytanie, czy oznacza to, że będzie realizowana wersja reformy podatkowej proponowana przez ugrupowanie, które wygra wybory, odpowiedział: Rozmawiam o tym z PiS i wydaje się, że to jest reguła najsensowniejsza.

Przez część dziennikarzy ta wypowiedź została odebrana jako informacja, że obie partie zawarły takie porozumienie. Ale lider PiS Lech Kaczyński stwierdził, że nie było takiej ugody. - W pewnej chwili powiedziałem, że trudna jest do przyjęcia propozycja, że źródeł rozwoju szuka się w kieszeniach biedniejszej części społeczeństwa i to była jedyna, tak jak ja pamiętam, wymiana zdań na ten temat - powiedział. - Naprawdę sądzę, że to jest jakieś nieporozumienie - dodał.

Ale kolejne wypowiedzi obu stron pokazały, że sprawa wcale nie jest taka jasna. Wprawdzie Ludwik Dorn z PiS wsparł swojego przełożonego w partii i stwierdził, że tego typu porozumienie byłoby absurdalne, ale typowany na przyszłego premiera Jan Maria Rokita z PO potwierdził praktycznie słowa Tuska.

- Z mojego punktu widzenia logika polityki jest oczywista: ten, kto wygra wybory, ma bardziej istotny wpływ na kształtowanie projektu rządowego - stwierdził Rokita. - Jeśli przewaga PO nad PiS będzie duża, zdecydowana polityka niskich podatków będzie duża - zapowiedział.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama