Na tę statystykę największy wpływ miała oferta papierów PKO BP warta blisko 8 mld zł. Gdyby nie uwzględniać jej w obliczeniach okaże się, że wartość środków pozyskanych przez spółki była prawie taka sama jak kwota, która trafiła do dotychczasowych akcjonariuszy. Przeciętnie w każdym miesiącu spółki otrzymywały 171 mln zł na rozwój. Biorąc pod uwagę wielkość naszej gospodarki, nie jest to zbyt dużo. Z drugiej jednak strony, w analizowanym czasie przedsiębiorstwa dość niechętnie inwestowały. Jednocześnie na rynku kredytów korporacyjnych panował zastój. Wartość zadłużenia przedsiębiorstw od grudnia 2003 r. nawet nieznacznie spadła. W tym kontekście ożywienie na rynku pierwotnym i wartość "ściągniętych" z niego środków zasługuje na uwagę. Niewykluczone że firmy w coraz większym stopniu widzą w giełdzie konkurencję dla kredytów bankowych. Obserwujemy też zmianę polityki Ministerstwa Skarbu, choć trudno powiedzieć, czy będzie kontynuowana po wyborach. MSP wprowadza spółki na parkiet nie tylko po to, by realizować potrzeby budżetowe, ale także dając państwowym firmom możliwość zdobycia kapitału na rozwój. W przypadku Lotosu i Polic Skarb Państwa nie pozbywał się własnych akcji, sprzedawały je jedynie spółki. Tak też będzie w ofercie PGNiG.
W 12 ofertach pierwotnych firmy nie sprzedawały nowych papierów. Średnia stopa zwrotu na debiucie dla tej grupy spółek wyniosła 8,7% (nie licząc Capital Partners, gdzie przebicie było prawie 4-krotne). W dziewięciu przypadkach inwestorzy zarobili, odkupując walory od dotychczasowych akcjonariuszy.
Nowe akcje sprzedawało 28 przedsiębiorstw. Tutaj zysk na zakończenie pierwszej sesji giełdowej (notowania akcji lub PDA) wyniósł jedynie 4% (bez Swissmedu). Taka dysproporcja może być wyrazem braku wiary inwestorów, że pozyskany kapitał zostanie dobrze spożytkowany i przyniesie spółce i akcjonariuszom wartość dodaną. W przypadku sprzedaży starych akcji wątpliwości nie ma, choć pojawia się pytanie, dlaczego dotychczasowi udziałowcy wychodzą ze spółki. W przypadku ofert Skarbu Państwa najczęściej jest to wynikiem realizacji programów rządowych. W przypadku funduszy venture capital - osiągnięciem zakładanych celów i często przekonaniem, że firma najbardziej dynamiczny okres wzrostu ma za sobą, więc zgodnie z filozofią działania lepiej poszukać nowych celów inwestycyjnych. Natomiast gdy walorów pozbywają się prywatni właściciele, rodzi się obawa, że przewidują trudniejsze czasy dla spółki i chcą przynajmniej częściowo zrealizować zyski. Takich przykładów w historii naszego rynku nie ma zbyt wiele. Częściej prywatni udziałowcy w poszukiwaniu środków na rozwój, decydują się na podwyższenie kapitału.