Cena miedzi wzrosła w piątek po raz pierwszy po trzech dniach spadków, ale dzięki temu miniony tydzień był piątym w ostatnich sześciu, kiedy miedź drożała. Zdecydowało o tym przekonanie, że zapasy metalu nie będą rosły wystarczająco szybko, by wyrównać popyt zwiększający się z zakończeniem letnich przerw w fabrykach.
Rezerwy miedzi monitorowane przez giełdę w Szanghaju zmniejszyły się w minionym tygodniu o 14% i był to ich pierwszy spadek od miesiąca. W Londynie zapasy wzrosły w piątek o 325 ton, najmniej od czterech dni. W całym minionym tygodniu zwiększyły się o 3,8 tys. ton, co stanowi zaledwie jedną trzecią ich wzrostu w poprzednim tygodniu. Ich obecny poziom 64,6 tys. ton wystarcza na pokrycie światowego popytu przez niecałe dwa dni.
Chiny zużywają najwięcej miedzi na świecie, ale popyt na nią jeszcze szybciej rośnie w innych krajach. Z najnowszego raportu International Copper Study Group wynika, że w pierwszych pięciu miesiącach br. popyt w Chinach wzrósł o 8,8%, w Indiach o 12%, a w Rosji aż o 17%. Raport ten przewiduje również, że w tym roku popyt przewyższy podaż o 165 tys. ton. Nie bez znaczenia na wysokie ceny miedzi jest też trwający już od 1 lipca strajk w amerykańskiej firmie Asarco, skąd pochodzi 1% światowej produkcji miedzi.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 30 USD, 0,8%, do 3607 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3563 USD.