Mieszko informował, że jest zainteresowany przejęciem podmiotu z branży pod warunkiem, że transakcja przyniesie korzyść akcjonariuszom. - Dokonaliśmy analizy rynku, łącznie z oceną różnych firm. Wkrótce zdecydujemy, czy przystąpić do badania ostatniej spółki - mniejszej od naszej. Jeżeli to zrobimy, to do końca października powinno się wyjaśnić, czy dokonujemy akwizycji, czy też będziemy się rozwijać organicznie - mówi Marek Moczulski, prezes Mieszka. Od dwóch lat kieruje spółką. Przeprowadził jej restrukturyzację.

Mieszko ma duże moce produkcyjne. Decyzje w sprawie inwestycji w linie technologiczne za kredyty podejmował poprzedni prezes. Wykorzystując obecny majątek, firma może nawet o 50% zwiększyć sprzedaż. - Myślę, że w ciągu dwóch lat zwiększymy wykorzystanie mocy produkcyjnych. Rośnie sprzedaż wyrobów pod marką Mieszko i Zozole. Będziemy też produkować pod markami obcymi. Mamy zlecenia od firm zagranicznych, często nie działających w Polsce. Kontrakty są rentowne - mówi prezes Moczulski. Podkreśla, że rozwój organiczny powinien przełożyć się na wzrost wartości firmy. - Mamy bardzo dobry portfel produktów. Z badań rynkowych wynika, że nasza spółka rośnie znacznie szybciej niż rynek. Chodzi o wzrost sprzedaży na półkach, a nie do dystrybutorów - dodaje.

Firma z Raciborza przed wakacjami rozszerzyła markę Zozole, wprowadzając na rynek m.in. gumy do żucia, żelki i lizaki musujące. W najbliższych dniach zaoferuje produkt, którego do tej pory nie miała w portfelu.

Mieszko po I półroczu ma 85 mln zł przychodów. To najwyższa sprzedaż w pierwszym półroczu w historii spółki. Firma wypracowała ponad 2,3 mln zł zysku z działalności operacyjnej. Ze względu na wysokie koszty finansowe (prawie 3,4 mln zł) poniosła 0,74 mln zł straty netto. - Czwarty kwartał, jak zwykle, to będą żniwa. Nie publikowaliśmy prognoz, ale mogę powiedzieć, że w tym roku powinniśmy znacznie poprawić wyniki w stosunku do ubiegłego roku - podkreśla prezes Mieszka. W 2004 r. firma, przy przychodach w wysokości 174 mln zł, miała 0,17 mln zł zysku.