Reklama

Trend wzrostowy się nie skończył

Mimo obaw związanych z drożejącymi produktami naftowymi, światowe indeksy akcji utrzymują się w pobliżu szczytów hossy. Wciąż są spore szanse na kontynuację zwyżki, gdy tylko uspokoi się sytuacja na rynkach surowcowych.

Publikacja: 03.09.2005 08:18

Ceny produktów naftowych ponownie są w centrum uwagi. Wszystko za sprawą panicznych wręcz reakcji inwestorów na huragan Katrina, który uszkodził infrastrukturę naftową na południu USA. Najlepiej atmosferę oddaje fakt, że pojawiają się już głosy o możliwym kryzysie energetycznym za oceanem. Cena benzyny na nowojorskiej giełdzie NYMEX zbliża się do rekordowych 3 USD za galon. Z średnioterminowej perspektywy drożejące paliwa - choć przyciągają uwagę mediów - wywierają ograniczony wpływ na światowe rynki akcji. To prawda, że w krótszym terminie ceny paliw i akcji łączy negatywna zależność. Kiedy w sierpniu notowania ropy szybko szły w górę, inwestorzy pozbywali się papierów. Spójrzmy jednak na sytuację z perspektywy ostatnich czterech miesięcy, tzn. od czasu, gdy amerykańskie indeksy idą w górę. W tym czasie S&P 500 zyskał ok. 5% (a Nasdaq Composite - 12%), mimo że ropa podrożała o blisko jedną trzecią. Schemat zależności był następujący: S&P 500 rósł w czasie, gdy ceny paliw się stabilizowały (np. w lipcu). Kiedy zaś ropa drożała (czerwiec, sierpień), na rynku akcji dochodziło do korekty w dół. Najbardziej charakterystyczne jest jednak to, że zwyżka ropy nie była w stanie zepchnąć indeksów akcji w dół o tyle samo, ile wcześniej wzrosły. Dzięki temu w perspektywie czterech miesięcy zależność między cenami paliw i akcji jest dodatnia. Droga ropa praktycznie nie wywiera wrażenia na japońskich inwestorach. Nikkei 225 od ponad trzech miesięcy pnie się w górę.

Słaba korekta

Co to wszystko może oznaczać dla koniunktury w najbliższym czasie? Wygląda na to, że gwałtowna zwyżka cen paliw - jeśli się utrzyma - niekoniecznie musi skłonić inwestorów do masowej wyprzedaży papierów. Z drugiej strony, po tak spektakularnej fali wzrostowej notowań ropy korekta może być już bardzo blisko. Taki scenariusz powinien pomóc rynkowi akcji. Sierpniowa zniżka S&P 500 nie była na tyle głęboka, by uniemożliwić szybki powrót do ostatniego szczytu (1245 pkt).

Z punktu widzenia analizy technicznej trudno stwierdzić, by zakończył się wzrostowy trend amerykańskich indeksów akcji. Sierpniowa korekta S&P 500 o 3% - o ile już się skończyła - należała do najsłabszych od początku hossy w 2003 r. Korekta ta nie doprowadziła do spadku indeksu choćby do poziomu poprzedniego dołka z końca lipca (1191 pkt). Krótkoterminowe wsparcie jest więc na razie niezagrożone. Wciąż bliżej jest do kontynuacji zwyżkowej tendencji niż do jej zakończenia.

W dłuższej perspektywie S&P 500 porusza się w rosnącym klinie. Na początku ub.r. jego szerokość przekraczała 120 pkt. Teraz wynosi ok. 80 pkt. Indeks znajduje się mniej więcej w połowie klina. Górne jego ramię przebiega blisko 1260 pkt, czyli nieco powyżej tegorocznego szczytu (1245 pkt). Z kolei dolna linia biegnie na wysokości 1180 pkt. Obydwa ramiona klina będą zapewne ograniczać ruchy indeksu w najbliższych miesiącach. Warto mieć też ciągle w pamięci fakt, że nieco poniżej tegorocznego maksimum, w okolicy 1240 pkt znajduje się 62-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2002.

Reklama
Reklama

Europa blisko maksimów

Na wysokim poziomie, blisko sierpniowego szczytu (2218 pkt), utrzymuje się też technologiczny Nasdaq. Zresztą także sytuacja techniczna wygląda podobnie, tyle że indeks znajduje się bliżej górnego ramienia rosnącego klina. Uwagę zwraca wykres siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500. Ostatni szczyt wypadł na nim wyraźnie poniżej maksimum z grudnia ub.r. Jeszcze większy dystans dzieli wykres siły relatywnej od szczytu ze stycznia ub.r. Tymczasem analogiczne maksima Nasdaqa położone są coraz wyżej. Te utrzymujące się negatywne dywergencje świadczą na niekorzyść rynku technologicznego. Nic nie zapowiada na razie, by miały wrócić czasy jego największej świetności.Większych powodów do obaw nie mają posiadacze akcji w Europie Zachodniej. Niemiecki DAX znajduje się bardzo blisko szczytu hossy (4990 pkt). Sierpniowa korekta była bardzo słaba. Przeceniła indeks jedynie o 4% i zatrzymała się już na pierwszym (23,6%) zniesieniu fali wzrostowej trwającej od końca kwietnia. Kolejne zniesienie (38%) znajduje się dopiero na wysokości ok. 4680 pkt. Warto zwrócić uwagę, iż wysokim kursom walorów towarzyszy najniższa od lat rentowność niemieckich obligacji. Zyskowność bundów zbliża się do 3%, a przed rokiem przekraczała 4%. To tendencja korzystna dla rynku akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama