Resort finansów dość szybko zdecydował się na redukcję akcyzy. Jeszcze wczoraj rano premier Marek Belka zapowiadał, że Rada Ministrów będzie się zastanawiać nad możliwą redukcją podatku na paliwa. Z kolei minister gospodarki Jacek Piechota mówił, że obniżka powinna być większa od ubiegłorocznej, która wyniosła 5%.
- Ubiegłoroczna obniżka akcyzy de facto nie została zauważona, a jej rola ograniczyła się do ustabilizowania sytuacji producentów i sprzedawców paliw - powiedział minister gospodarki.
Aby uniknąć tego efektu, resort finansów zdecydował się na znacznie większą redukcję. Stawka podatku na benzynę (i tylko na benzynę - redukcja nie dotyczy innych paliw) ma spaść o 25 gr. Biorąc pod uwagę, że od ceny paliwa powiększonej o akcyzę liczony jest VAT, spadek ceny detalicznej będzie większy. Według szacunków resortu finansów, benzyna powinna stanieć o 31 gr na litrze.
- Taka redukcja - w połączeniu z ostatnimi spadkami cen paliw na światowych giełdach i wzrostem kursu złotego w stosunku do dolara - może praktycznie zniwelować ubiegłotygodniowe podwyżki cen paliw na stacjach benzynowych - powiedział Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK. - Będzie miała też pozytywny wpływ na wysokość inflacji. Wcześniej szacowałem, że wyższe ceny paliw spowodują podwyższenie tempa wzrostu cen o 0,3-0,4 pkt procentowego. Teraz ten wpływ będzie znacznie mniejszy.
Według wyliczeń resortu finansów, redukcja ma kosztować budżet 400 mln zł z tytułu niższych wpływów. Ale resort finansów ma spore zapasy - w tym roku budżet uzyska o ok. 4 mld zł większe dochody, niż wcześniej planowano.