"Skutki ekonomiczne wyższych cen ropy naftowej najprawdopodobniej będą ograniczone" - mówił projekt wspólnego stanowiska ministrów finansów państw Dwunastki. W dokumencie znalazło się stwierdzenie, że rządy państw UE będą mogły podjąć kroki zmierzające do ulżenia losowi najuboższych, którzy mogą cierpieć na skutek wysokich cen paliw, jednak redukcje paliwowych podatków nie wchodzą w grę.

W piątek nad problemem drogiej ropy debatowali szefowie resortów finansów państw strefy euro. Wielka Brytania naciskała jednak, żeby z publikacją oświadczenia poczekać na ministrów finansów pozostałych 13 państw UE, którzy do obrad dołączą w sobotę. W rozmowach mogą pojawić się spięcia, choćby z powodu obniżki akcyzy na paliwa zapowiedzianej przez polski rząd. Francja przyjęła inne rozwiązanie - dzięki wyższym wpływom z podatków paliwowych chce wprowadzić ulgi m.in. dla najbiedniejszych rodzin i kierowców ciężarówek. Wielka Brytania opóźniła zaś coroczną, wynikającą z inflacji, podwyżkę paliwowej daniny.

Wielu uczestników piątkowego spotkania podziela pogląd zapisany w projekcie wspólnego stanowiska. - Ceny ropy będą mieć wpływ na wzrost gospodarczy. Sytuacja jest poważna, ale nie dramatyczna - uspokajał Jean--Claude Juncker, premier i minister finansów Luksemburga, który przewodził piątkowym obradom. Austriacki szef resortu finansów Karl-Heinz Grasser stwierdził, że wzrost gospodarczy w strefie euro lekko osłabnie, ale dodał, że rozwiązaniem problemu jest budowa nowych rafinerii, a nie obniżanie podatków. Wezwał też USA, żeby korzystały z paliw bardziej rozsądnie. - Przy tej samej wydajności, co w Europie, Stany mogłyby oszczędzić 8 mln baryłek ropy dziennie - powiedział Grasser.

Bloomberg