Giełdy naszego regionu pozostają obiektem zainteresowania inwestorów zagranicznych.

Wczoraj chętnie kupowano akcje w Warszawie (WIG20 +1,6%), na Węgrzech (indeks BUX +1,6%) i w Czechach (PX50 +1,8%). Tymczasem niemiecki DAX zanotował niewielką przecenę. Podczas gdy amerykański indeks S&P 500 ma problemy z powrotem do szczytu z początku sierpnia, w naszym regionie wskaźniki akcji notują kolejne rekordy. Zakupom papierów na GPW towarzyszy umocnienie złotego, zwłaszcza wobec euro. Wczoraj na rynku międzybankowym kurs euro spadł poniżej 3,89 zł. Niewiele brakuje, by pokonał dołek z marca.

Przez ponad pięć lat zmieniła się dokładnie połowa składu WIG20. W indeksie znajdują się niezmiennie m.in. Agora, BRE, KGHM, Pekao, PKN Orlen i Telekomunikacja Polska. Część firm znikła z obrotu giełdowego (m.in. Exbud i Stomil Olsztyn). Spośród spółek, które cały czas znajdują się w WIG20, najlepszą inwestycją okazały się akcje Pekao - przyniosły ponad 220% zysku, nie licząc dywidend. Zarobić dały także walory PKN Orlen - blisko 180%. W tym czasie inflacja wyniosła ok. 16%.

Fakt, że WIG20 powraca do historycznego szczytu, nie oznacza, że straty odrobiły już kursy akcji wszystkich spółek wchodzących wówczas w jego skład. Powodów do zadowolenia nie mają ci inwestorzy, którzy wciąż trzymają walory firm informatycznych - ComputerLandu, Prokomu i Softbanku. Ich kursy są niższe o kilkadziesiąt procent niż w marcu 2000 r. Straty przyniosły też inwestycje w papiery TP (-37%) i Agory (-59%).

Spośród wszystkich spółek z WIG20 z marca 2000 r. (nie tylko obecnych w nim do tej pory) aż dziewięć przyniosło straty, przeciętnie w wysokości 50%. Zysk dało natomiast sześć firm - przeciętnie 92%.