Pod koniec ubiegłego roku. Wcześniej potrzebowaliśmy czasu na scalenie organizacyjne czterech spółek tworzących naszą grupę, czyli majątkowych towarzystw TU Compensa i BTUiR Heros oraz życiowych TUnŻ Compensa i TUnŻ Vienna Life, a także ich restrukturyzację, w tym ograniczenie kosztów. Gdy udało się nam to zrobić, okazało się, że rynek nie rozwija się w tempie, jaki zakładaliśmy, dlatego podjęliśmy decyzję o dalszej ekspansji przez przejmowanie konkurencyjnych firm. Na początek wytypowaliśmy 7-8 towarzystw, których właściciele, naszym zdaniem, mogli być skłonni je sprzedać. I z nimi zaczęliśmy rozmowy, najszybciej udało się nam przekonać właścicieli grupy Benefia, niedługo potem osiągnęliśmy porozumienie w sprawie przejęcia Royal Polska. Część z inwestorów nie była wtedy gotowa do podjęcia decyzji o sprzedaży biznesu czy wycofaniu się z Polski. To właśnie do rozmów z nimi chcemy teraz wrócić.
Po przejęciu grupy Benefia oraz Royal Polska udział grupy Compensa w polskim rynku ubezpieczeń majątkowych wynosi około 2,7%, a na życie 1,3%. Tymczasem ambicje Wiener Städtische są chyba znacznie większe - o ile pamiętam mowa była o przynajmniej 5-proc. udziale w rynku. W przypadku sektora życiowego byliście już blisko osiągnięcia tego celu, tyle że holenderski Aegon sprzątnął wam sprzed nosa Nationwide.
Z tamtej transakcji wycofaliśmy się ze względu na cenę. Naszym zdaniem, zbyt wysoką. Tak, to prawda, chcemy być jednym z liderów i zajmować przynajmniej szóstą pozycję. Oczywiście, nie od razu. Za akcje przejmowanych spółek płacimy ok. 50-70% ich rocznego przypisu składki. Ale biorąc pod uwagę możliwości i strategię naszego akcjonariusza myślę, że osiągnięcie tej pozycji jest realne.
Z tego, co Pan mówi, wynika, że chcecie przejąć firmy, które łącznie zbierają ok. 600-800 mln zł składek. Polski rynek, po fali przejęć, z jaką mieliśmy do czynienia w tym roku, także za sprawą grupy Compensa, wydaje się mocno przebrany. Jakie spółki są w polu waszego zainteresowania?
Interesują nas przede wszystkim spółki średniej wielkości. Zgadzam się, że w wyniku ostatnich przejęć, liczba spółek, które można kupić na polskim rynku, jest znacznie krótsza. Nie oznacza to jednak, że konsolidacja, w której chcemy uczestniczyć, nie będzie postępować. Już teraz, moim zdaniem, jest jeszcze kilka firm, które można kupić. To tylko kwestia ceny. Na sprzedaż mogą być wystawione polskie spółki zagranicznych firm, które w wyniku strategicznych decyzji postanowią np. wycofać się z tego regionu Europy. Ponadto nie wykluczamy sytuacji, że przejmiemy na początek mniej niż 100% akcji.
Ta ostatnia deklaracja pasuje do dwóch majątkowych towarzystw: Cigny STU oraz Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń, które w kolejnych latach będą potrzebowały kapitałów na rozwój.Żadnych nazw.