Czy sesję z obrotem 776 mln zł można nazwać korekcyjną? Tydzień temu taki pomysł wywołałby szyderczy uśmiech, ale taka ocena środowych notowań jest uprawniona w momencie, gdy obroty na dwóch poprzednich sesjach przekraczały 1 mld zł. Także w czwartek i piątek byliśmy blisko tej okrągłej wartości. Należy więc uznać, że mamy jedynie kontynuację korekty, która nie jest jeszcze na tyle głęboka i na tyle przekonująca, by można było mówić o zmianie trendu (linia trendu jest 150 pkt niżej). Paradoksalnie takie wychłodzenie wręcz bardzo często bykom pomaga z punktu widzenia trwałości trendu wzrostowego.
Należy wyraźnie podkreślić, że rynek dalej jest pod kontrolą bardzo wąskiego grona inwestorów instytucjonalnych i gwałtowne zmiany nastrojów mogą być na porządku dziennym. Wczoraj mieliśmy tego przykład choćby na akcjach PKN i banków w drugiej części sesji. Najpierw paliwowa spółka podniosła WIG20 na nowe sesyjne szczyty, przy zupełnej bierności reszty rynku. Za chwilę zostały upublicznione rekomendację BZ WBK o sektorze bankowym i kolejny impuls w ciągu półtorej godziny sprowadził indeks aż 27 pkt niżej.
Taka sesja pokazuje, jak rynek podatny jest teraz na emocje to powinno ostrzegać inwestorów, że weszliśmy w bardzo niebezpieczny etap trendu. Nerwowa reakcja rynków na przedwyborcze sondaże też dość wyraźnie to obnaża. A przecież to dopiero początek politycznych emocji, które nie skończą się wraz z ogłoszeniem wyników wyborów, ale dopiero wraz z uchwaleniem rewolucyjnych ustaw... lub ich braku. Jeśli miałbym coś polecać w takim otoczeniu, to inwestorom wystrzegającym się wybitnie spekulacyjnych inwestycji radziłbym w okresie politycznego zamieszania wstrzymać się od zawierania transakcji, choć oczywiście ciężko to pisać w perspektywie debiutu PGNiG.