Reklama

Diabeł tkwi nie tylko w szczególe

Najważniejsze są podatki Jest problem z programem gospodarczym Platformy Obywatelskiej. Praktycznie go nie ma. Sprawy gospodarcze były częścią ogólnego programu tej partii. Ostatnio zredukowano go jednak do 11 haseł.

Publikacja: 23.09.2005 08:29

W powszechnej świadomości funkcjonuje hasło "3 razy 15%", które ma być kwintesencją programu reform podatkowych, jakie zapowiada PO. Generalnie chodzi o wprowadzenie jednolitej, 15-proc. stawki podatku od dochodów osób fizycznych, prawnych oraz VAT. Ale w programie PO o dwóch ostatnich podatkach się nie wspomina.

Trzy razy 15%?

Mowa jest tylko o reformie podatku od osób fizycznych (PIT) poprzez wprowadzenie jednej, 15-proc. stawki tego podatku. Ale - co przyznaje się w programie PO - taka reforma nie będzie dla wszystkich korzystna. Otóż, jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, dotyczących roku 2004, efektywna stawka podatkowa (włącznie ze składkami na ubezpieczenie zdrowotne) wyniosła 15,34%. Statystycznie rzecz biorąc, redukcja powinna dać oszczędności każdemu podatnikowi. Faktycznie jednak więcej niż 15% płacą osoby objęte stawką 30% (czyli zarabiające między 37 a 74 tys. zł rocznie, gdzie efektywna stawka podatkowa wynosi 18,57%) oraz 40% (czyli zarabiające ponad 74 tys. zł, gdzie stawka wynosi 28,74%). Reszta, czyli prawie 95% podatników, ma efektywną stawkę na poziomie 13,52%. Oczywiście, to nie znaczy, że każdy z 95% podatników straci na 15-proc. podatku. Ale także nie wszyscy z górnych progów zyskają - na pewno pogorszy się sytuacja osób, uzyskujących dochody z praw autorskich, którzy stracą 50-proc. koszty uzyskania przychodu (ich dochód do opodatkowania znacznie wzrośnie) oraz ci, którzy rozliczają się wspólnie z małżonkami. Program mówi bowiem o 15-proc. stawce "bez odliczeń".

Platforma Obywatelska - co wynika z wypowiedzi liderów oraz programu partii - ma problem, co zrobić z tą rzeszą podatników, którzy mogliby stracić na zmianach w PIT. W programie wspomina się o podwyżce najniższych świadczeń, wypłacanych przez państwo, a więc rent i emerytur, które zrekompensowałyby wzrost obciążeń podatkowych. Z kolei ci, którzy mają najniższe dochody, mieliby dostać większe świadczenia społeczne.

Problem w tym, że to rozwiązanie z jednej strony oznacza wzrost kosztów (wypłata dodatków dla uzyskujących najniższe renty i emerytury to ponad 1 mld zł w tym roku), a z drugiej nie obejmuje wszystkich, którzy stracą. Dlatego co jakiś czas pojawiają się inne deklaracje - likwidacji podatku leśnego i spadkowego, wprowadzenia kwoty wolnej do podatku liniowego, a wreszcie - zwrotu podatku w tej części, w której byłby wyższy po zmianach niż jest obecnie (choć nie wiadomo, czy chodzi o rok 2004 czy 2005).Poza tym - w innym miejscu programu PO - pojawia się postulat odejścia od ustalanego centralnie minimalnego wynagrodzenia dla całego kraju. To może utrudnić podział kwot na pomoc społeczną - bo nie wiadomo, czy dzielić według średniego wynagrodzenia w skali kraju (co może skutkować wypadnięciem części klientów opieki społecznej z największych miast z pola zainteresowania opieki społecznej), czy też według danych z poszczególnych województw.

Reklama
Reklama

Cięcie CIT

i PIT nie od razu

Nie do końca wiadomo, co z CIT-em i VAT-em. Zwłaszcza w przypadku podatku VAT pojawiały się sugestie, że z redukcją może trzeba będzie poczekać rok lub dwa. Wszystko po to, aby nie powstała nadmiernie duża dziura w budżecie. Jednocześnie w programie wspomina się, że ok. 0,1% PKB dodatkowych dochodów budżet uzyska z dostosowania stawek VAT do standardów europejskich. Stawka liniowa nie należy do standardów europejskich. Tam bowiem obowiązują stawki preferencyjna (nie mniejsza niż 7%) oraz podstawowa (co najmniej 15%).

Redukcja CIT do 15% dla firm może mieć pozytywne znaczenie, choć diabeł tkwi w szczegółach. Z danych MF za 2004 rok wynika, że efektywna stawka tego podatku (obecnie na poziomie 19% nominalnie) wyniosła 19,45% - przed odliczeniami - oraz 16,87% po odliczeniach. W zależności od tego, czy redukcja stawki będzie się wiązać z ograniczeniem katalogu odliczeń oraz jak duże te ewentualne obostrzenia mogą być, efektywna stopa podatkowa może wynieść grubo poniżej 15% albo przekroczyć ten poziom.Nie jest jasne, jakie zmiany PO chce wprowadzić w podatku od oszczędności. Z ostatnich wypowiedzi liderów tego ugrupowania wynika, że chce ono zniesienia zarówno daniny od zysków z lokat i funduszy inwestycyjnej (zryczałtowane, 19% od zysków), jak i od dochodów z inwestycji w papiery wartościowe (obecnie 19% od dochodu).

Przedsiębiorczość

Platforma Obywatelska deklaruje, że jednym z celów jej działań będzie pobudzenie przedsiębiorczości Polaków, a przede wszystkim - rozwój małych i średnich firm. Platforma zamierza usprawnić ich tworzenie przez umożliwienie założenia firmy w jednym okienku oraz ułatwienie rozpoczynania działalności gospodarczej osobom dopiero wchodzącym na rynek pracy. Ma się to stać przez utworzenie wspólnie z samorządami systemu doradztwa prawnego dla osób rozpoczynających działalność (oraz zwolnienie z konieczności opłacania składek emerytalnych przez pierwszy rok).

Reklama
Reklama

Koniec koncesji i zezwoleń

Ułatwieniem ma być również likwidacja większości koncesji i zezwoleń. PO liczy, że pomocą dla przedsiębiorców będzie z jednej strony ograniczenie obowiązków sprawozdawczych na rzecz ZUS (np. wprowadzenie jednego przelewu składek w miejsce trzech) czy prywatyzacja części działań, które w tej chwili są prowadzone przez instytucje państwowe (od inspekcji pracy zaczynając, na systemie ksiąg wieczystych kończąc). Obniżkę kosztów działalności gospodarczej ma zapewnić przejęcie przez ZUS wypłat zwolnień lekarskich w zamian za dodatkową składkę, w wysokości 2% funduszu płac. Część przedsiębiorstw (małe i średnie) ma być zwolniona z obowiązku tworzenia zakładowych funduszy socjalnych, regulaminów pracy i prowadzenia dokładnej ewidencji czasu pracy.

Jak widać, sporo w tym haseł, które trudno przełożyć na rozwiązania praktyczne (jak połączyć 6-miesięczne rozliczanie godzin pracy z brakiem ewidencji czasu pracy).

Niektóre rozwiązania pojawiają się w programach niektórych partii od kilku lat (likwidacja koncesji i zezwoleń była w programie Unii Wolności w 1997 r.), a niektóre miały być wprowadzone przez rząd SLD (program "jedno okienko" był w tzw. planie Hausnera). Nie wiadomo także, jak miałaby wyglądać współpraca między państwem a samorządami w zakresie doradztwa prawnego - do tej pory często zadania były samorządom narzucane, czasem bez przydzielenia dodatkowych pieniędzy.

PO liczy także, że firmy będzie łatwiej rozwijać dzięki niższym podatkom (owe 15%) oraz stabilizacji finansów publicznych, co umożliwi obniżkę stóp procentowych. Są też informacje, że korzystanie z pracy absolwentów będzie tańsze dla pracodawców, bo przez pierwsze 6 miesięcy nie trzeba będzie płacić składek emerytalnych.

Finanse publiczne

Reklama
Reklama

Jednym z głośno deklarowanych przez PO celów jest naprawa finansów publicznych. W tej dziedzinie jest wiele pytań, na które w tej chwili nie ma odpowiedzi. Otóż - według programu PO - jednym ze sposobów naprawy finansów będzie likwidacja większości różnych funduszy celowych, którymi obrósł budżet. Proponuje się także likwidację gospodarstw budżetowych. Instytucje mają być wcielone do budżetu.

Platforma chce też zwiększenia kontroli wydatkowania pieniędzy przez nałożenie dodatkowych obowiązków sprawozdawczych na instytucje państwowe różnego szczebla oraz chce przekształcenia stanowiska obecnego Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych w odrębny urząd, zatrudniający wyspecjalizowanych audytorów, którzy badaliby stan finansów publicznych i jakość sprawozdań finansowych.

I to właściwie wszystko, o czym jest mowa w programie PO. Ciekawsze wątki pojawiają się w wypowiedziach liderów Platformy. Jednym z elementów, o którym się wspomina, jest data możliwego przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty. Aby było to możliwe, Polska wcześniej musi spełnić kryteria dotyczące finansów publicznych, z których najważniejsze to obniżenie deficytu budżetowego poniżej 3% PKB.

Rafał Antczak, doradca ekonomiczny PO, twierdził, że wejście Polski do UE możliwe byłoby już w 2008 r. To oznaczałoby, że Polska już w przyszłym roku będzie miała deficyt na poziomie poniżej 3% PKB. Antczak wskazywał, że byłoby to możliwe dzięki redukcji deficytu o 5-10 mld zł. Jako źródło tych oszczędności wskazywał emerytury osób związanych ze służbami mundurowymi PRL oraz niektóre wydatki, ukryte w administracji państwowej. Z kolei w 11 postulatach mówi się o 20-proc. redukcji administracji państwowej, wskazując jedynie na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz aparat skarbowy. Pytanie, czy owe cięcia nie zostałyby zrównoważone poprzez redukcję dochodów. Sama obniżka PIT do 15% ma przynieść ubytek dochodu rzędu 0,55% PKB (na warunki 2004 r. byłoby to ponad 4,8 mld zł). Ten (i tylko w tym przypadku wspomina się o kosztach) ubytek ma zostać załatany dzięki zwiększeniu ściągalności podatków oraz lepszemu popytowi konsumpcyjnemu.

O ile obniżka podatków może zwiększyć wydatki konsumpcyjne, o tyle zapisywanie dodatkowych dochodów ze "zwiększenia ściągalności podatków" jest starym chwytem ministrów finansów, wyśmiewanym również przez przedstawicieli PO. Dodatkowe 0,1% PKB budżet ma dostać dzięki "dostosowaniu stawek VAT do standardów unijnych", a resztę - 0,35% PKB - ma zaoszczędzić na kosztach obsługi długu publicznego. Owszem, oszczędności w tej dziedzinie pojawiają się prawie co roku, ale czy będzie to ponad 3 mld zł (na warunki z 2004 r.), trudno powiedzieć. Oszczędności może przynieść mocny złoty, co dodatkowo może doprowadzić do spadku inflacji i stóp procentowych - dzięki silniejszej walucie budżet mniej płaci zagranicznym wierzycielom - ale może to uderzyć w eksport i polskie firmy.

Reklama
Reklama

Na dodatek lider PO Donald Tusk nie wyklucza referendum w sprawie euro. To może być chwyt przedwyborczy, ale też jeden z warunków sine qua non powstania koalicji z PiS-em. A także sygnał, że początkowo zmiany w finansach publicznych, a głównie w podatkach mogą być per saldo niekorzystne dla budżetu. To byłoby korzystne dla podatników, ale jednocześnie nieco oddali równoważenie finansów publicznych, nie licząc perspektywy wejścia do unii monetarnej. A to może doprowadzić do osłabienia złotego, wzrostu inflacji i stóp procentowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama