Najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia były oczywiście wybory parlamentarne. Dotyczyło to jednak tylko rynku polskiego i faktycznie miało na niego ograniczony wpływ. Świat emocjonował się wtorkowym posiedzeniem komitetu otwartego rynku (FOMC) amerykańskiego banku centralnego oraz zbliżającą się wtedy do wybrzeży USA Ritą, drugim, w ciągu zaledwie kilku tygodni, potężnym huraganem. Cały czas w tle przewijał się temat skutków obecności poprzedniego huraganu - Katriny: trwały wyliczenia wielkości strat oraz szacunki niezbędnej pomocy skierowanej na obszary dotknięte klęską. Zastanawiano się, w jakim stopniu obecność huraganu dotknie gospodarkę i czy ta sobie z tym poradzi.
Bilans strat, ale i szans
Słowo Katrina było chyba najczęściej pojawiającym się słowem w mediach (zaraz po nim zapewne była Rita). Patrząc na zdjęcia z Nowego Orleanu wiadomo, że przez miasto przeszedł kataklizm, o skali trudnej do wyobrażenia. Straty są poważne. Kongres już zaakceptował pomoc dla tego obszaru w kwocie ponad 62 mld dolarów, a przecież to nie koniec. Mówi się, że w sumie może to być 150-200 mld dolarów. Przypuszcza się, że w związku z obecnością Katriny pracę może stracić ok. 400 tysięcy ludzi. W Mississippi od 29 sierpnia br. podania o zasiłek dla bezrobotnych złożyło już ponad 35 tysięcy ludzi, a liczba rośnie w tempie ponad 1000 dziennie. Każda z tych osób otrzyma przez 6 miesięcy 210 dolarów tygodniowo. Ocenia się, że około 100.000 domów zostało poważnie uszkodzonych.
Straty są więc olbrzymie, ale sytuacja nie jest zupełnie beznadziejna. Wiele osób będzie wkrótce ponownie zatrudnionych przy odbudowie zniszczeń. Odbudowa, zdaniem wielu analityków, może być pozytywnym impulsem dla gospodarki, która jeszcze przed sezonem huraganów wykazywała pewne niepokojące sygnały. Niektórzy ekonomiści podnoszą z tego powodu prognozy wzrostu gospodarczego na przyszły rok. Niewątpliwie stymulacja budżetowa wielkości ok. 200 mld dolarów musi mieć odzwierciedlenie we wzroście gospodarczym, ale niesie także zagrożenia. Deficyt budżetowy i tak jest już jednym z najważniejszych problemów amerykańskiej gospodarki. Jeszcze niedawno słychać było plany, by jego wielkość została obniżona do 2010 roku o połowę. Teraz wiadomo, że to nierealne. Prezydent Bush, wbrew zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie ma zamiaru się wycofywać z wprowadzonych cięć podatkowych. Cały czas poważnym obciążeniem jest budżet wojskowy, który w najbliższych latach ma dynamicznie rosnąć. No i jeszcze pojawił się program ponownego lądowania na księżycu, który wg obecnych szacunków ma pociągnąć za sobą ponad 100 mld dolarów.
Katrina "odpowiedzialna"