Obserwując wczorajszą sesję można dojść do wniosku, że inwestorów łatwo sprowokować do kupowania akcji. Być może przekonanie o tym, że hossa trwa w najlepsze, a obecne osłabienie to tylko korekta, powoduje chęć "wskoczenia do pociągu", który być może lada moment odjedzie. Przy podejmowaniu takich nerwowych decyzji szwankuje nieco instynkt samozachowawczy, bo ceny wielu walorów są już solidnie wyśrubowane, a brakuje mocnych wskazań, że korekta się nie pogłębi. Właściwie jest odwrotnie: na wykresach indeksów brakuje ostatniego elementu, który mógłby zakończyć powstawanie spadkowej formacji. Wczorajsze mocne otwarcie oraz późniejszy zjazd WIG20 o prawie 50 punktów w dwie godziny nie wygląda zachęcająco i niewątpliwie stanowi przestrogę dla nadmiernych optymistów.
Lokalny dołek, który wypadł kilka minut po ogłoszeniu decyzji Rady Polityki Pieniężnej nie miał wiele wspólnego z tym szacownym gremium. Posunięcie RPP było zgodne z oczekiwaniami rynku, który teraz z uwagą wsłuchuje się w doniesienia ze sceny politycznej. Niepewność dotycząca tworzenia nowego rządu, a zwłaszcza programu, jaki przyjdzie mu realizować, nie zachęca chwilowo do inwestycji, choć z drugiej strony osoba kandydata na premiera wydaje się do zaakceptowania i przez rynki i przez PO. To dobrze wróży negocjacjom i przyszłej koalicji, a obawy odnoszą się głównie do tego, czy ewentualny szef rządu będzie decydował sam, czy też będzie figurantem. Sygnalizowane propozycje zmian w przyszłorocznym budżecie brzmią nieźle (zmniejszenie deficytu, likwidacja niektórych funduszy i agencji), ale na szczegóły trzeba jeszcze poczekać. GPW skupiona na problemach krajowych od pewnego czasu ignoruje doniesienia z zagranicy. Prawdopodobnie sytuacja taka utrzyma się do czasu, gdy opadną emocje związane z wyborami, a nowy rząd pokaże, na co go stać. W nowym rozdaniu rządzący otrzymają kredyt zaufania również od inwestorów.
Zwróć uwagę:
PGNiG - strategiczny sektor, P/BV na atrakcyjnym poziomie. Warto jednak poczekać na uspokojenie całego rynku.