Reklama

USA nadal w niełasce inwestorów

Na światowych giełdach od tygodni utrzymuje się ta sama tendencja. Inwestorzy ciągle "pompują" kapitał na wschodzące rynki, w tym te z naszego regionu. Odbywa się to kosztem m.in. amerykańskich akcji. S&P 500 tkwi w trendzie bocznym.

Publikacja: 01.10.2005 08:23

Jak wynika z szacunków firmy Emerging Portfolio Fund Research, w przedostatnim tygodniu września z rynku akcji w USA odpłynęło niemal 3 mld USD - najwięcej od lutego. W tym samym czasie na wschodzące rynki napłynęło ponad 9 mld USD (najwięcej w tym roku), co tłumaczy panującą hossę w tym segmencie. Amerykański S&P 500 wypada słabo nie tylko na tle rynków wschodzących, ale także Europy Zachodniej. Siła relatywna amerykańskiego indeksu zanotowała właśnie nowe kilkuletnie minimum względem niemieckiego DAX-a.

Gospodarka nie zachwyca

Jedną z przyczyn małej atrakcyjności amerykańskich akcji jest brak wyraźnych, pozytywnych sygnałów z tamtejszej gospodarki. Roczna dynamika produkcji przemysłowej utknęła w sierpniu na poziomie 3,1%. To wartość bliska minimum tendencji spadkowej, utrzymującej się od połowy ubiegłego roku, kiedy roczny wzrost produkcji przemysłowej przekraczał 5%. Obecny wzrost gospodarczy jest co prawda wystarczający, by podtrzymać kursy akcji na wysokich poziomach, ale niedostateczny, by zdecydowanie popchnąć je w górę. To powód, dla którego S&P 500 znajduje się ciągle na poziomie jeszcze z marca.

Niejednoznaczne sygnały wynikają z analizy inflacji w USA. Niepokój budzi roczny wskaźnik CPI (cen konsumpcyjnych), który w sierpniu przekroczył 3,5%. Oznacza to wzrost cen, najwyższy od połowy 2001 r. To także powód, dla którego Fed podnosi stopy procentowe. Stosunkowo wysoka inflacja to jednak efekt przede wszystkim drogich paliw, a nie presji popytu w amerykańskiej gospodarce. Wyraźnie pokazuje to roczny wskaźnik inflacji bazowej (po wyłączeniu cen energii i żywności), który ledwo przekracza 2% i jest sporo poniżej lutowego szczytu (2,4%).

Mozolny trend

Reklama
Reklama

S&P 500 znajduje się w krótkoterminowej konsolidacji tuż poniżej szczytu trendu wzrostowego z początku sierpnia (1245 pkt). Przybrała ona postać trzymiesięcznego trójkąta symetrycznego z ramionami na wysokości ok. 1210 pkt i 1240 pkt. Miejsca na wahania indeksu jest coraz mniej i w najbliższym czasie może dojść do wybicia w którymś kierunku. Gdzie w jego wyniku może dotrzeć S&P 500?

W długoterminowej perspektywie indeks tkwi między liniami dwuletniego klina, czyli między ok. 1190 pkt i ponad 1260 pkt. Ewentualne wybicie z obecnej konsolidacji umożliwi ruch w górę, do górnej linii klina. Równie prawdopodobne jest jednak przebicie sierpniowego dołka i powrót do dolnej linii klina. Do czasu pojawienia się sygnałów przełomu w amerykańskiej gospodarce nie ma co się jednak spodziewać spektakularnej hossy. Przy obecnych tendencjach w produkcji przemysłowej bardziej prawdopodobne jest utrzymanie się dotychczasowego schematu - "dwa kroki do przodu, krok do tyłu".

Podobne wnioski dotyczą Nasdaq Composite. Nawet jeśli uda mu się pokonać sierpniowy szczyt (2218 pkt), to i tak niekoniecznie będzie to sygnał kupna. W końcu ub.r. przebicie maksimum ze stycznia 2004 r. (2154 pkt) okazało się krótkotrwałym sukcesem i niemal natychmiast wywołało falę realizacji zysków.

Połowa blue chips na minusie

Właściwie już rok w trendzie bocznym znajduje się średnia przemysłowa Dow Jones. Indeks oscyluje wokół 10500 pkt, przy czym wahania ograniczają ramiona trójkąta symetrycznego. W przypadku wybicia z tej formacji można się spodziewać ruchu podobnego do tego, jaki nastąpił po wybiciu ze zniżkującego kanału, w jakim Dow Jones znajdował się przez większość ub.r. Wówczas indeks urósł w ciągu niecałych dwóch miesięcy o ponad 600 pkt.

Dla wielu największych amerykańskich spółek hossa zakończyła się właściwie jeszcze w 2003 r. Spośród 30 firm wchodzących w skład Dow Jones aż 17 ma wartość niższą niż w końcu ub.r. Co gorsza, 16 spółek jest notowanych niżej niż w końcu 2003 r. Powodów do zadowolenia nie mają posiadacze akcji potentatów jak General Motors, IBM, Microsoft czy sieci sklepów Wal-Mart.W perspektywie ostatnich siedmiu lat średnia przemysłowa znajduje się w trendzie bocznym, a przez całą poprzednią dekadę panowała hossa. Stagnacja kursów bardzo przypomina lata 70. ubiegłego wieku, kiedy indeks nie mógł wyrwać się z wieloletniej konsolidacji. Kolejne podobieństwo to idące szybko w górę ceny ropy naftowej, które wówczas hamowały wzrost gospodarczy i napędzały inflację. Porównania te są zapewne przesadzone, ale faktem jest, że od blisko dwóch lat Dow Jones stoi w miejscu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama