Na każdej z czterech pierwszych sesji minionego tygodnia cena miedzi biła rekordy na londyńskiej giełdzie. W czwartek osiągnęła poziom 3835 USD za tonę. Piątek przyniósł przerwę w tym wyścigu. W trzecim kwartale miedź zdrożała o 15%, głównie w wyniku olbrzymiego popytu w Chinach.

Od dzisiaj aż do 9 października tamtejsze rynki będą nieczynne z powodu święta państwowego. Po pierwsze zapowiada to spadek popytu w tym kraju, który zużywa najwięcej miedzi na świecie, a po drugie przy obecnym poziomie cen i wobec perspektywy spadku obrotów inwestorzy spekulacyjni nie chcieli na tak długo zostawiać zbyt dużo miedzi w portfelach. Stąd piątkowa wyprzedaż.

W czasie poprzednich sesji miedź nieustannie drożała na skutek obaw, że zmniejszające się zapasy nie zdołają pokryć rosnącego zużycia miedzi przy jednoczesnym spadku dostaw z kopalni. Zapasy monitorowane przez londyńską giełdę skurczyły się w minionym tygodniu o 1,3% i był to ich pierwszy spadek od lipca. W Szanghaju zapasy spadły aż o 10% do poziomu najniższego od trzech miesięcy. Morgan Stanley w najnowszym raporcie prognozuje, że w tym roku popyt na miedź przewyższy podaż tego metalu z kopalni i składów złomu o 85 tys. ton.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 1,1%, do 3768 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 3723 USD.