Reklama

Dlaczego produkty strukturyzowane nie podbijają polskiego rynku?

Cieszące się na świecie dużym powodzeniem produkty strukturyzowane, w Polsce w dalszym ciągu wciąż raczkują. Z jakiego powodu nie znajdują zainteresowania szerszego grona klientów? Jakie są szanse na wzrost ich popularności w niedługiej przyszłości?

Publikacja: 03.10.2005 09:39

Dotąd warunki dla rozwoju tego rodzaju produktów nie były sprzyjające. Jeszcze w połowie 2002 r. średnie ważone oprocentowanie rocznego depozytu sięgało 7%. Rok później było już o połowę niższe. Wyraźny spadek atrakcyjności lokat bankowych skłaniał oszczędzających w ten sposób do poszukiwania innych możliwości pomnażania zgromadzonych pieniędzy. Ich uwaga skupiła się głównie na funduszach inwestycyjnych. Podmioty obligacyjne do połowy 2003 r. przynosiły rewelacyjne zyski. Po trwającej przez rok korekcie, od lata minionego roku znów na rynek papierów dłużnych zawitała dobra koniunktura. Roczne stopy zwrotu wielu funduszy obligacyjnych znów przekraczają 10%. Jednocześnie przez ostatnie 2,5 roku trwa znakomita passa warszawskiej giełdy, która podtrzymuje zainteresowanie funduszami lokującymi w mniejszym lub większym stopniu w akcje. Roczna stopa zwrotu akcyjnych i zrównoważonych podmiotów waha się od 11%, do nawet 28%, choć jest też przypadek funduszu, który przyniósł przez ostatni rok blisko 10-proc. stratę.

Stopy procentowe

będą spadać

Korzystna sytuacja na rynkach akcji i obligacji powoduje mniejsze zainteresowanie posiadaczy oszczędności innymi, alternatywami dla depozytów bankowych niż fundusze inwestycyjne. To naturalne, że w sytuacji, gdy dotychczas dostępne na rynku propozycje dają dobre stopy zwrotu, maleje skłonność do poszukiwania produktów zwiększających bezpieczeństwo inwestycji kosztem wysokości potencjalnych zysków.

W opinii przeważającej grupy ekspertów, perspektywy dla polskiej gospodarki i co za tym idzie giełdy są korzystne. To powinno utrzymać zainteresowanie funduszami, które część lub większość aktywów lokują na rynku akcji. Trudno jednak liczyć na kolejne miesiące tak spektakularnych zwyżek jak przez ostatnie dwa lata.

Reklama
Reklama

Równocześnie Polska jest na drodze do strefy euro. Można oczekiwać stopniowego zrównywania się wysokości stóp procentowych w Polsce i krajach posługujących się wspólną walutą. To korzystnie będzie odbijać się na kondycji rynku obligacji. Jednocześnie giełdowa hossa trwa już ponad 2,5 roku, a różnica między rentownością długoterminowych papierów skarbowych w Polsce i w strefie euro jest coraz mniejsza. W przypadku 10-letnich obligacji wynosi niecałe 1,5 pkt proc. wobec ok. 1,7 pkt proc. rok temu i ok. 2,6 pkt proc. 4 lata temu. Do tego można oczekiwać, że po przystąpieniu do Unii Europejskiej będzie stopniowo zwiększać się korelacja notowań złotego z euro i polskich obligacji z europejskimi. Dla obligacji europejskich wyzwaniem może być osłabienie wspólnej waluty, które przy wysokich cenach paliw będzie zwiększać presję inflacyjną i tym samym zagrożenie podwyżką stóp procentowych. Ta pogorszyłaby koniunkturę również na naszym rynku.

Potrzeba ciekawszej oferty

Pojawienie się większej niepewności co do perspektyw rynku akcji i obligacji tworzyłoby sprzyjające warunki do rozwoju produktów strukturyzowanych w Polsce. Z jednej strony dawałyby one możliwość zarobienia na wzroście cen akcji, gdyby hossa była kontynuowana, z drugiej chroniły kapitał w razie odwrócenia dotychczasowego trendu. Podobnie z obligacjami.

Aby jednak Polacy zaczęli się w większym stopniu interesować tego rodzaju produktami, muszą dostać ciekawą i tanią ofertę. W kilku poprzednich latach banki próbowały na szerszą skalę je sprzedawać. Ofercie towarzyszyły kampanie reklamowe. W większości przypadków produkty były oparte na zagranicznych indeksach giełdowych, które w tamtym czasie konsekwentnie sunęły w dół. Wobec tego ci, których skusiła oferta, najczęściej musieli się zadowolić jedynie gwarantowanymi wypłatami. To oznaczało, że zarobili znacznie mniej niż uzyskaliby z lokat bankowych. Te doświadczenia z przeszłości dodatkowo tworzą niesprzyjającą atmosferę wokół tego rodzaju produktów. Trzeba też przyznać, że jak na możliwości budowania produktów strukturyzowanych, oferta była dość uboga. Były one wystawiane głównie na rynek akcji, ostatnio pojawiły się produkty, z których wypłata uzależniona była od zmian kursów walutowych, sprzedawano też produkty oparte na cenie ropy naftowej. Większe możliwości mieli klienci private bankingu, gdzie pojawił się nawet produkt powiązany z indeksem funduszy hedgingowych.

Skomplikowane produkty

trudniej sprzedawać

Reklama
Reklama

Banki, które myślą o sprzedaży na większą skalę produktów strukturyzowanych, stoją przed dylematem, na ile skomplikowaną ofertę mogą przedstawić, tak by była ona zrozumiała dla szerokiego grona odbiorców. W tym przypadku środkiem przekazu informacji o produkcie jest głównie reklama, która z natury rzeczy posługuje się uproszczonym komunikatem. W mniejszym stopniu daje się wykorzystać sprzedaż przez konsultantów. W przypadku oferty private bankingu, jest możliwość bezpośredniego kontaktu z klientem, przedstawienia i wyjaśnienia mu oferty.

Inną kwestią do rozstrzygnięcia jest to, czy samemu przygotowywać produkt, czy też korzystać w tym względzie z usług największych banków inwestycyjnych. Są one w stanie przygotować dowolny produkt "szyty na miarę" pod warunkiem, że wielkość emisji przekroczy 5 mln USD. W takiej sytuacji - kupując produkt od "hurtownika" - rolą kupca jest dalsza odsprzedaż. W przypadku emisji nie "szytych na miarę" takich progów wielkości emisji nie ma.

Skorzystanie z usług "hurtownika" daje dostęp do bardziej wyrafinowanych produktów, ale wiążą się z tym również niedogodności. Jedną z nich jest to, że sprzedawany będzie produkt, którego emitentem może być instytucja znana na świecie, ale nieobecna szerzej w Polsce. To może budzić nieufność potencjalnych klientów, dla których bardziej wiarygodnym podmiotem będzie któryś z polskich banków niż na przykład BNP Paribas, Union Bancaire Privee czy Barclay?s.

Groźne ryzyko walutowe

Duża część produktów strukturyzowanych ma horyzont inwestycyjny 3-5 lat. W ostatnich latach rzadko na rynku trendy trwały przez tak długi czas. To w naturalny sposób rzutuje na stopy zwrotu z mniej zaawansowanych propozycji. Często zdarzało się, że emisje produktów przypadały pod koniec trendów na poszczególnych rynkach. To oznaczało, że nabywcy takich produktów otrzymywali jedynie gwarantowane środki. Taka sytuacja może być spowodowana tym, że od pojawienia się pomysłu na jego przygotowanie do realizacji mija sporo czasu. Jednocześnie do sprzedaży wprowadzane są emisje przygotowywane pod kątem jednego odbiorcy. Dla niego niekoniecznie stopa zwrotu musi być najważniejszym kryterium przy podejmowaniu decyzji. Może chodzić o dywersyfikację portfela czy zabezpieczenie przed ryzykiem. Stąd trafiają one na rynek niekoniecznie w momencie, gdy są duże szanse na korzystną zmianę notowań instrumentu bazowego, w oparciu o który zostały wystawione.

Długi horyzont inwestycyjny to równocześnie element zniechęcający do produktów strukturyzowanych. Polacy są przyzwyczajeni do lokat, których czas trwania generalnie nie przekracza 1 roku. Obligacje detaliczne Skarbu Państwa dopiero od niedawna są emitowane z okresami zapadalności przekraczającymi 3 lata. Ale w tym wypadku występują kwartalne płatności odsetek. Niechęć do lokowania na długie okresy wynika w dużej mierze z niestabilności naszej gospodarki, co nie daje poczucia pewności i bezpieczeństwa przy podejmowaniu decyzji w sferze ekonomicznej. Na to, by to się zmieniło, przyjdzie zapewne poczekać.

Reklama
Reklama

Barierą w rozwoju produktów strukturyzowanych jest również niski stopień edukacji ekonomicznej naszego społeczeństwa i małe "obycie" z tematyką zachowań rynków finansowych. To wzbudza nieufność do bardziej wyrafinowanych produktów. Jednocześnie nadzieją napawa fakt, że podobnie było z funduszami inwestycyjnymi i musiało upłynąć sporo czasu, zanim Polacy zaczęli się na większą skalę przekonywać do tej formy oszczędzania. Zadziałał w tym wypadku mechanizm dbania o własny interes, gdyż fundusze zaczęły zyskiwać większą popularność w momencie, gdy sNie bez znaczenia jest też to, że część produktów strukturyzowanych jest denominowana w walutach obcych. Ryzyko z tym związane w sporym stopniu ogranicza krąg odbiorców. Znaczące wahania złotego w ostatnich latach pokazały, że relacje walutowe mogą mieć nawet decydujący wpływ na ostateczny wynik inwestycji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama