"Zmiany, które proponujemy, są zmianami mniej kosztowymi, to jest netto w granicach 12-14 miliardów złotych. Nie wszystko możliwe jest do wprowadzenia od 1 stycznia 2006 roku. (...) W związku z tym te koszty rozłożone na dwa lata są bez problemu do pokrycia" - stwierdził kandydat PiS na szefa rządu. "Cały nasz program jest policzony - wszystkie elementy związane z oszczędnościami w budżecie państwa, ze zmianą sposobu tworzenia budżetu, ze zmianą w zakresie dochodów i utrzymaniu kotwicy budżetowej w postaci 30 miliardów złotych" - dodał. W reakcji na słowa o kosztach programu PiS rentowność obligacji 5-letnich wzrosła o 4 punkty bazowe do 4,73 procent. Zdaniem dealerów, rynek obawia się, że realizacja tego programu uniemożliwi zacieśnienie polityki fiskalnej i uporządkowanie finansów publicznych niezbędne do wejścia Polski do strefy euro.

W sobotę kandydat na premiera przedstawił swoje tezy polityki gospodarczej, opartej na kilku filarach, której priorytetem ma być obniżenie bezrobocia między innymi poprzez ulgi podatkowe. Mówił także o aktywizacji inwestycji i zmianach w polityce pieniężnej. Marcinkiewicz uważa też, że należy redukować stopy procentowe, a polityka pieniężna powinna być nakierowana na rozwój gospodarczy, a nie wyłącznie na obniżanie inflacji. Dodał, że kurs złotego powinien zapewnić opłacalność eksportu.

Kandydat na premiera zadeklarował również, iż jego przyszły rząd zamierza w ciągu najbliższych lat tak prowadzić finanse publiczne, by deficyt budżetowy pozostawał na poziomie 30 miliardów złotych.

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Kuba Kurasz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))