Tylko dwa z pięciu postulatów PiS nie budzą wątpliwości w gronie analityków gospodarczych. Chodzi o propozycje uproszczenia prawa gospodarczego (m.in. mniej licencji, koncesji) i "przezroczysy" Skarb Państwa (prywatyzacja większości spółek). Gorzej, jeżeli chodzi o pozostałe.
Dla wielu osób zaskoczeniem było uwypuklenie roli "agencji inwestycyjnej". Według słów kandydata na premiera, zastąpi ona mało efektywną Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Na razie o szczegółach wiadomo niewiele. - Będzie to podmiot o dobrych kompetencjach - powiedział tylko K. Marcinkiewicz. Jeszcze przed wyborami przyznał PARKIETOWI, że chce podporządkować tę instytucję premierowi, a także zwiększyć środki na promocję Polski i zachęty inwestycyjne. - Wszystko dobrze, dopóty agencja nie będzie powodowała nierówności na rynku, poprzez zbyt mocne wspieranie zagranicznych podmiotów - zaznacza Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Wątpliwości ekonomistów wzbudziły także wypowiedzi przyszłego premiera nt. kształtu polityki pieniężnej. Stwierdził on m.in., że dobry dla rozwoju kurs złotego to 4,1-4,3 do euro. - Jak rząd chce wpływać na wartość złotego? Mam nadzieję, że nie przez ingerencję w działania RPP - zastanawia się Marcin Mróz, główny ekonomista Société Générale. Osoby z otoczenia K. Marcinkiewicza zapewniły nas jednak, że podane przez niego wartości stanowiły tylko opinię, jaka relacja złotego do euro sprzyjałaby eksporterom. - Bynajmniej nie zamierzamy interweniować na rynkach walutowych - zapewniają.
Dużo pytań budzi także koncepcja reform fiskalnych PiS (m.in. ulgi prozatrudnieniowe w CIT i zwolnienia pracodawców z ZUS). Wczoraj K. Marcinkiewicz oszacował koszt netto wszystkich zmian na 12-14 mld zł. Nie zaznaczył jednak, jakiego okresu on dotyczy. Na tę informację pięcioletnie obligacje rządowe podrożały o 4 pkt bazowe. - Dobrze byłoby, gdyby PiS doprecyzował te kwoty - przyznaje M. Szczurek. - Z jednej strony mowa o niższych podatkach i ubezpieczeniu socjalnym, z drugiej - o lekkiej ekspansji wydatków. Tu jest jakiś haczyk, który wymaga wyjaśnienia - dodaje M. Mróz.
Co ciekawe, analitycy banków inwestycyjnych w Londynie w swoich wczorajszych raportach nie poświęcają wiele miejsca sytuacji w Polsce. Spokojnie zachowywał się także kurs złotego. - Oczekuje się bardziej wyrazistych ruchów, działań, a nie kolejnych zapowiedzi - komentuje Radosław Bodys, ekonomista Merrill Lyncha.