Reklama

Stopy można ciąć, ale potrzeba nowych danych - Nieckarz

WARSZAWA, 4 października (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) może kontynuować proces redukcji stóp procentowych, gdy otrzyma pełny obraz sytuacji gospodarczej za trzeci kwartał, uważa członek RPP Stanisław Nieckarz. W ciągu dwóch lat nie ma zagrożenia, że inflacja wyraźnie przekroczy 2,5 procent.

Publikacja: 04.10.2005 12:31

Nieckarz powiedział we wtorkowym wywiadzie dla Agencji Reutera, że ubiegłotygodniowa decyzja Rady, która utrzymała stopy procentowe bez zmian, wynikała z przekonania jej członków, iż należy poczekać na kolejne dane pokazujące stan gospodarki, a nie z przyczyn politycznych związanych z wrześniowymi wyborami parlamentarnymi.

"Środowa decyzja nie wynikała z przesłanek politycznych, lecz przede wszystkim z przesłanek ekonomicznych. Rada uznała, że trzeba jeszcze poczekać na dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) za trzeci kwartał, w tym przede wszystkim kluczowe dane o

inwestycjach" - powiedział Nieckarz. RPP nie zmieniła w ubiegłym tygodniu stóp, ponieważ obawia się skutków wysokich cen ropy. Ostrzegła też, że utrzymanie łagodnego nastawienia w polityce monetarnej nie musi oznaczać, że na najbliższych posiedzeniach dojdzie do redukcji kosztu pieniądza. Analitycy oceniali, że niepewność polityczna była jednym z istotnych czynników dla Rady, choć jej szef temu zaprzeczał. W wyborach na dwóch czołowych miejscach znalazły się partie centroprawicowe. Przewagę zyskało jednak Prawo i Sprawiedliwość (PiS), ugrupowanie, które dużo miejsce w swym programie poświęca polityce socjalnej.

"Jest dużo przesłanek wskazujących, że nie nastąpiło jeszcze konieczne odbicie inwestycji. Odwleka się przyspieszenie gospodarcze, popyt krajowy także nie jest zbyt imponujący. Dlatego utrzymano nastawienie łagodne. Jest przestrzeń do stopniowej redukcji stóp, ale za wcześnie jest mówić o terminach" - powiedział Nieckarz.

Zdaniem Nieckarza, za redukcją stóp przemawia utrzymujący się dysparytet stóp procentowych pomiędzy Polską a innymi krajami Unii Europejskiej. "Trzeba mieć na uwadze, że obecnie realne stopy procentowe są najwyższe spośród krajów Unii. Od dawna twierdzę, że bez szkody dla realizacji celu inflacyjnego występuje konieczność stopniowego zmniejszania dysparytetu stóp procentowych naszych w stosunku do średniej w UE, która wynosi minus pół punktu procentowego" - powiedział. W ocenie przedstawiciela Rady taki dysparytet mógłby być uzasadniony jedynie w przypadku, gdyby polska gospodarka "miała najgorsze w UE podstawowe wskaźniki makro, zwłaszcza dotyczące poziomu długu publicznego, deficytu na rachunku obrotów bieżących czy inflacji", albo niestabilną sytuację społeczno-polityczną.

Reklama
Reklama

"Wówczas dysparytet taki mogłaby uzasadniać wysoka 'marża za ryzyko polskie'. We wszystkich tych sprawach w horyzoncie najbliższych okresów klasyfikujemy się poniżej średnich stanów UE. Natomiast obniżenie dysparytetu uzasadnia dodatkowo fakt, że jesteśmy krajem o najwyższej stopie bezrobocia w UE" - powiedział. "Jesteśmy też krajem z grupy ośmiu krajów Europy Środkowowschodniej, w którym obecna wartość inwestycji jest realnie o ponad 10 procent niższa niż 5 lat temu. I wreszcie mamy najniższy poziom kredytowania przedsiębiorstw w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB) spośród wszystkich państw UE" - stwierdził.

Niektórzy członkowie Rady mówili ostatnio, że istnieje ryzyko, iż droga ropa może być czynnikiem powodującym wzrost inflacji. W sierpniu inflacja przyspieszyła do 1,6 procent rok do roku z 1,3 procent w lipcu, a we wrześniu w ocenie Ministerstwa Finansów może osiągnąć 1,9 procent.

Zdaniem Nieckarza, w horyzoncie najbliższych dwóch lat nie ma jednak zagrożenia, że inflacja znacznie przekroczy cel inflacyjny RPP, a mocny złoty łagodzi skutki wzrostu cen ropy naftowej. Od maja złoty zyskał na wartości prawie 10 procent wobec euro. "W ciągu najbliższych dwóch lat nie ma zagrożenia, że inflacja przekroczy wyraźnie cel inflacyjny, czyli 2,5 procent" - powiedział Nieckarz. "Wzrost cen ropy naftowej jest czynnikiem podażowym i poza zasięgiem działania instrumentów polityki pieniężnej. Problemem byłoby to, gdyby wywołały one efekt drugiej tury. Dotychczas na skutek wysokiego bezrobocia efekty nie występowały i prawdopodobieństwo wystąpienia ich w najbliższym okresie jest bardzo niskie" - zauważył. Bezrobocie w Polsce wciąż utrzymuje się na najwyższym poziomie w Unii Europejskiej 17,8 procent. Przedstawiciel Rady dodał, że chociaż na razie "mocny złoty" nie wpływa znacząco negatywnie na eksport, to jednak zbyt mocny jego kurs może spowodować stopniowe wypieranie krajowej produkcji.

"Mocny złoty na razie nie wywołuje widocznych negatywnych skutków dla całego eksportu, ale przy mocno przewartościowanym złotym następuje stopniowe wypieranie krajowej produkcji, szczególnie zaopatrzeniowej, przez dostawy z importu z negatywnymi skutkami dla rynku pracy" - powiedział.

Paweł Sobczak

((Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama