Przed dwoma laty Snow spędził jeden dzień w Tokio i dwa w Pekinie. Jego poprzednik, Paul O?Neill, rok wcześniej w ogóle ominął Chiny, natomiast przez trzy dni przekonywał japońskich dygnitarzy, by wreszcie przerwali trwającą 10 lat stagnację gospodarczą. Program obecnej podróży Snowa dowodzi jednak, że prezydent George W. Bush i jego administracja zdają sobie sprawę, iż Chiny i ich nuklearny arsenał to coś więcej niż tylko kwestia bezpieczeństwa. Chiny od prawie 20 lat mają średnio najszybszy wzrost na świecie, co stanowi wyzwanie dla dominacji amerykańskiej gospodarki. Obrazowo przedstawił to szef brazylijskiej firmy Companhia Vale do Rio Doce, produkującej rudę żelaza. Na pytanie, dlaczego jej przychody wzrosły aż o 71%, odpowiedział: Codziennie, zaraz po przebudzeniu, modlę się za Chiny.

W 2003 r. Chiny wyprzedziły Meksyk i stały się drugim po Unii Europejskiej dostawcą towarów importowanych przez USA. Od tego czasu deficyt na rachunku bieżącym USA bije rekordy. Deficyt w handlu artykułami przemysłowymi wzrósł w I półroczu o 12%, do 31 mld USD, przy czym aż 77% tego wzrostu przypadło na Chiny.

W kongresie jest już kilkanaście projektów uchwał przewidujących nałożenie sankcji na chiński eksport, jeśli Pekin nie zdewaluuje waluty lub nie przestanie subsydiować spółek wyjątkowo tanimi kredytami. I to będą zapewne główne tematy rozmów Snowa z chińskimi gospodarzami. W lipcu Pekin odstąpił od trwającego 10 lat ścisłego powiązania kursu juana z dolarem, zezwalając na fluktuację chińskiej waluty w przedziale 0,3% dziennie. W ciągu 10 tygodni juan umocnił się o 0,2%, co dowodzi, że nadal rynek nie może decydować o kursie chińskiej waluty.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że na liście najbardziej skomplikowanych, najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych relacji międzynarodowych USA, Chiny zajmują pierwsze miejsce. Pewnie dlatego w minionym tygodniu Snow powołał pierwszego stałego przedstawiciela Departamentu Skarbu w Pekinie. Dotychczas takie stanowisko było tylko w trzech miastach: Brukseli, Buenos Aires i Tokio.

Bloomberg