Reklama

Gorący dzień na rynku walutowym

Wczoraj, od samego rana, zagraniczni inwestorzy kupowali polską walutę. W szczytowym momencie kurs euro spadł poniżej 3,86 zł. To najniższy poziom od czerwca 2002 r. Na tym nie koniec - twierdzą dilerzy.

Publikacja: 12.10.2005 07:19

- Na rynku było bardzo nerwowo. Niektórym graczom wyraźnie puściły nerwy - mówi Artur Wróbel, diler walutowy z Banku Handlowego. - Wczorajsze wydarzenia to kontynuacja trendu, który rozpoczął się w ubiegły czwartek - twierdzi Mariusz Trzpil, diler z banku Pekao.

2,5 procent w cztery dni

Przypomina, że w czwartek po południu euro kosztowało 3,95 zł, a już w piątek spadło poniżej 3,91 zł. Mniej więcej na tym samym poziomie rynek otworzył się w poniedziałek. Ale już około południa kurs wspólnej waluty spadł poniżej 3,9 zł, a na koniec dnia za euro płacono tylko 3,88 zł. - Wczoraj od rana inwestorzy sprzedawali euro. Kurs spadł do 3,8550 zł i na chwilę zatrzymał się. Najniższy poziom od 40 miesięcy rynek potraktował jak nową jakość. Część graczy, którzy obstawiali osłabienie naszej waluty, wykorzystała ten moment, aby zamknąć pozycje i ograniczyć straty. W efekcie kurs euro nieznacznie wzrósł. Ale na rynku zaraz pojawiły się oferty kupna złotego - relacjonuje M. Trzpil. Takie "przepychanki" trwały do późnego popołudnia. Ostatecznie europejski handel zatrzymał się na poziomie ok. 3,87 zł za euro.

Kupuje zagranica

W opinii dilerów, za aprecjacją polskiej waluty stoją zagraniczni inwestorzy, głównie Londyn. - Warszawa obserwuje z bliska, w jakich bólach rodzi się nowa koalicja. A w ocenie Londynu wszystko idzie zgodnie z planem, bo rząd będą tworzyć te partie, które według sondaży miały wygrać wybory - mówi jeden z dilerów. - To samo jest z wyborami prezydenckimi. Londyn cieszy się, bo wygrał Donald Tusk, uważany za prorynkowego polityka. A Warszawa niepokoi się o niewielki dystans między nim a Lechem Kaczyńskim - dodaje. Umocnieniu złotego mogła też pomóc aprecjacja innych walut w naszym regionie, np. czeskiej korony i forinta. Na rynku pojawiała się też sprzyjająca informacja o możliwości wymiany przez Ministerstwo Finansów 1-1,5 mld USD pochodzących z emisji zagranicznych obligacji.

Reklama
Reklama

Nerwowe zachowanie krajowych inwestorów najprawdopodobniej wynika stąd, że obecne umocnienie złotego jest dla nich sporym zaskoczeniem. W połowie września wielu ekonomistów bankowych przewidywało, że w razie wygranej PiS w wyborach parlamentarnych kurs euro wzrośnie powyżej 4 zł. Jeśli w ślad za tymi prognozami dilerzy zaczęli sprzedawać naszą walutę, teraz sumują straty.

Złoty jeszcze zdrożeje

Wygląda na to, że marsz złotego w górę jeszcze się nie skończył. - Następny poziom techniczny to 3,8 zł za euro, a później 3,75 zł - mówi A. Wróbel. - Korekta na pewno będzie, ale wcześniej kurs euro może spaść do 3,77 zł, a nawet jeszcze niżej - twierdzi z kolei M. Trzpil.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama