Bardzo sceptycznie do możliwości wprowadzenia euro w Czechach w 2010 r. odniósł się członek zarządu Czeskiego Banku Narodowego Pavel Rzeżabek. Jednocześnie ostro skrytykował on czeski rząd za bezczynność w tej sprawie. Poinformował też, że wprowadzenie euro do Czech pochłonęłoby miliardy koron (setki milionów złotych). - Sama wymiana technologii oraz systemów informatycznych w administracji państwowej będzie kosztować miliardy - powiedział Rzeżabek.
Premier Jirzi Paroubek zapewniał we wrześniu, że będzie wspierać plan wprowadzenia euro w 2010 r. Rzeżabek uważa, że jeśli reformy nie rozpoczną się natychmiast, to "stanie się to później, a być może o wiele później". Poza tym bez odpowiednich reform, w przypadku zmniejszenia się tempa wzrostu gospodarczego poniżej obecnych 5%, deficyt budżetowy przekroczy obowiązującą w strefie euro granicę 3% PKB, a wtedy kwestia wprowadzenia euro stanie się bezprzedmiotowa. Potrzebne są przede wszystkim zmiany w polityce zatrudnienia, w ubezpieczeniach społecznych i ochronie zdrowia oraz zupełnie nowe podejście do kwestii wydatków budżetowych. Tymczasem w budżecie na przyszły rok zaplanowano wyraźnie większy wzrost wydatków niż przychodów.
Premier Węgier Ferenc Gyurcsany zapowiedział, że tamtejszy rząd do grudnia zdecyduje, czy trzymać się terminu wprowadzenia euro do 2010 r., czy też kontynuować inwestycje w rozbudowę sieci transportu. Unijny komisarz ds. walutowych Joaquin Almunia we wtorek ostrzegł Węgry, że zbyt wolno dostosowują budżet do wymogów Eurolandu. Prognoza tegorocznego deficytu budżetowego została w sierpniu podniesiona z 3,6% do 6,1%, gdy Eurostat nakazał Węgrom wliczać do wydatków budżetowych koszty budowy autostrad. - Po tej decyzji musimy rozstrzygnąć, co jest ważniejsze - wejście do strefy euro, czy kontynuowanie programu modernizacyjnego - powiedział premier Gyurcsany francuskiej gazecie "Les Echos". - Jedyną bezpośrednią korzyścią z przyjęcia euro jest likwidacja ryzyka zmian kursów walutowych. Natomiast maleją możliwości rządu wspierania wzrostu gospodarczego - dodał. W przyszłym roku deficyt budżetowy Węgier ma wynieść co najmniej 4,7%, zamiast szacowanych wcześniej 2,9%.
Natomiast słowacki rząd nie ma wątpliwości co do możliwości wprowadzenia euro w 2009 r. W projekcie budżetu na przyszły rok deficyt został zmniejszony do 2,9%, z 3,4% w tym roku. Jednym z warunków wprowadzenia wspólnej waluty jest utrzymywanie deficytu poniżej 3% PKB przez dwa lata przed przystąpieniem do strefy euro.
Bloomberg