Reklama

Spółki wypracowują rekordowe zyski, ale kursy rosną powoli

Spadki kursów największych giełdowych spółek stanowią szansę dla firm spożywczych na wyjście z cienia. Pewien problem stanowi fakt, że notowania firm z tej branży, teoretycznie defensywnej, czasem cechują się większą zmiennością niż indeksy. Dlatego nie jest przesądzone, że w razie trwalszego pogorszenia koniunktury, inwestorzy właśnie tutaj będą szukać bezpiecznej przystani.

Publikacja: 14.10.2005 08:16

Przykładem gwałtownych zmian kursów spółek z branży defensywnej, czyli takiej, której przychody i zyski są w niewielkim stopniu zależne od tempa wzrostu gospodarczego, mogą być "rajdy" Sokołowa z 1997 i 1999 roku czy choćby run na wszystkie spółki mięsne przed wejściem Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku.

Dodatnie stopy zwrotu

"Mięsna" część przemysłu spożywczego w dalszym ciągu pokutuje za powstały przed rokiem spekulacyjny balon. Żadna ze spółek z tej branży (Beef-San, Duda, Ekodrob, Indykpol, Sokołów) nie wróciła do długoterminowego trendu wzrostowego. W ostatnich dwóch miesiącach kursy Beef-Sanu, Ekodrobu i Sokołowa zanotowały 52-tygodniowe minima. Ta część przemysłu spożywczego w dalszym ciągu znajduje się poza kręgiem zainteresowań inwestorów, choć zwraca uwagę gwałtowny skok notowań Beef-Sanu (średnie obroty walorami tej firmy należą do najniższych w branży). Zbudowana na wykresie Dudy, jednej z największych spółek pod względem kapitalizacji w całym przemyśle spożywczym, formacja głowy z ramionami, sugeruje, że przecena może się jeszcze znacznie przedłużyć.

Inwestorzy koncentrują się przede wszystkim na spółkach produkujących słodycze (Jutrzenka i Wawel mają najwyższe roczne stopy zwrotu w branży) i Hoopie. Do tego grona dołączył dość niespodziewanie Elstar Oils, którego notowania wystrzeliły w górę, do najwyższego poziomu w historii. Czyżby inwestorzy ze znacznym wyprzedzeniem doceniali korzyści, jakie firma zamierza osiągnąć z produkcji biokomponentów do paliw? Na razie Elstar wciąż inwestuje, a wskaźnik C/Z (35) należy do najwyższych w gronie spółek z WIG.

Wygląd wykresu branżowego, wyliczanego przez PARKIET, jest wypadkową zróżnicowanego zachowania poszczególnych spółek. Od połowy maja trwa korekta rozpoczętego na przełomie kwietnia i maja zeszłego roku trendu spadkowego. Na razie kupującym udało się doprowadzić wykres indeksu do poziomu 7,2 tys. punktów. Na tej wysokości znajduje się

Reklama
Reklama

38-proc. zniesienie wspomnianego spadku oraz dołek z listopada zeszłego roku. To bardzo istotny opór - jego przebicie znacznie zwiększy szansę na powrót do hossy, mimo że dopiero na 7,6 tys. punktów znajduje się główna linia trendu spadkowego.

Do takiego sądu skłania spojrzenie na wykres krótkoterminowych stóp zwrotu odnoszących się do indeksu Przemysł Spożywczy. Miesięczna i 3-miesięczna stopa zwrotu wynoszą mniej więcej 10%. Do tej granicy zbliżyły się po raz drugi w tym roku. Tymczasem w czasie hossy miesięczna stopa zwrotu osiągała w swoim maksimum 15%, 3-miesięczna przekraczała 20%. Zatem pokonanie przez indeks branżowy oporu na poziomie 7,2 tys. punktów spowodowałoby, że wspomniane wskaźniki znalazłyby się w obszarach typowych dla hossy.

Tak jak rynek

Do połowy maja akcje spółek przemysłu spożywczego zachowywały się słabiej od całego rynku. Siła relatywna, mierząca zachowanie indeksu branżowego względem wskaźnika cenowego dla całego rynku, zanotowała najniższą wartość od sierpnia 2002 roku. Jednak od pięciu miesięcy wykres siły relatywnej konsoliduje się, a od dwóch miesięcy lekko idzie w górę. Porównanie zachowania indeksu branżowego z WIG20 wskazuje, że duże i płynne firmy są w dalszym ciągu najsilniejszym "sektorem" na GPW. Kiedy jednak zainteresowanie nimi osłabnie, nie jest wykluczone, że inwestorzy skierują się najpierw w stronę sektora spożywczego, a nie, na przykład, spółek przemysłowych.

Szansa na pozytywny scenariusz będzie znacznie niższa, jeśli wykres indeksu branżowego przełamie wzrostową linię trendu, która opisuje ostatnich pięć miesięcy notowań.

Wybierają inne spółki

Reklama
Reklama

Właściwie nikt nie dyskutuje z poglądem, że o wartościach indeksów na warszawskiej giełdzie decydują inwestorzy zagraniczni. Przy bardzo niskich stopach procentowych na rynkach rozwiniętych (ta sytuacja powoli się zmienia) globalne fundusze znacznie zwiększyły inwestycje na rynkach wschodzących. Nie ominęły również branż defensywnych, o czym świadczy ponad 20-proc. wzrost indeksu MSCI Emerging Markets Staples (wskaźnik obejmuje producentów i dystrybutorów artykułów pierwszej potrzeby, a więc nie tylko spółki spożywcze) od początku roku. To mniej więcej połowa tego, co w tym samym czasie zyskał wskaźnik dla spółek energetycznych notowanych na rynkach wschodzących.

Jednak w naszym regionie wybór spółek z tej branży jest niewielki. W indeksie DJ EU Enlarged 15, który skupia największe firmy notowane na rynkach 10 państw nowych członków UE, znajduje się tylko farmaceutyczna słoweńska Krka. Nie ma żadnej firmy spożywczej. W szerszym indeksie DJ EU Enlarged znajdują się tylko cztery: Philip Morris CR (czeski oddział amerykańskiego koncernu: +8,5% od początku roku), słoweński browar Pivovarna Laško (+1,4%) oraz Duda i Żywiec. Ich łączny udział w indeksie nie przekracza 1%. Choć kapitalizacja Philip Morris CR i Żywca przekracza 1 mld euro, to jednak w oczach inwestorów zagranicznych firmy te dyskwalifikuje niska płynność. Fundusze globalne, chcąc zainwestować w branżę spożywczą na rynkach wschodzących, wybierają raczej notowany w RPA SABMiller (wartość rynkowa 22 mld euro, kurs +25% w tym roku) czy turecki browar Efes (wartość rynkowa ponad 2 mld euro, kurs +32% w tym roku).

Wyniki nie przeszkadzają

Korekta trendu spadkowego w branży spożywczej przebiega na razie mało dynamicznie i przy niskich obrotach. To sugeruje, że to rzeczywiście tylko odreagowanie wcześniejszej przeceny. Wzrost siły relatywnej branży, w kontekście pogorszenia nastrojów w ostatnich dniach może oznaczać po prostu tyle, że kursy spółek spożywczych będą spadać wolniej niż rynek. Notowania dostają silne wsparcie od wyników finansowych. Łączne zyski (netto i operacyjny) branży są najwyższe w historii. Wprawdzie po publikacji raportów za II kwartał 2005 roku okazała się, że po raz pierwszy od dwóch lat spadły przychody(-0,3%), ale to przede wszystkim efekt sprzedaży spółki zależnej przez Provimi-Rolimpex. Firmy spożywcze nie cierpią tak mocno, jak wiele spółek handlowo-przemysłowych z powodu znacznego umocnienia złotego, spadku popytu wewnętrznego w II kwartale 2005 roku (-0,3%, po raz pierwszy od I kw. 2002 r.) czy wysokich cen ropy.

Pięć spółek ma najwyższe przychody i zyski w historii. W tej grupie znajdują się Duda, Indykpol, Jutrzenka, Wawel i Żywiec. Hoop, Mieszko i Sokołów mogą poszczycić się rekordowymi przychodami, natomiast Polmos Białystok i Żywiec zyskami. Z tegorocznych prognoz wynika, że znacznego powiększenia zysku netto możemy oczekiwać w przypadku Dudy, Hoopa i Mieszka. Rzut oka na tabelę ze stopami zwrotu pokazuje, że przynajmniej w odniesieniu do Dudy i Mieszka rynek podchodzi do tych szacunków z dużą ostrożnością.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama