Inflacja w 2006 roku będzie znajdować się w dolnym przedziale odchyleń od celu, by na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2007 trafić w środek celu - 2,5 procent i tu się ustabilizować, sądzi Filar.
We wrześniu inflacja wyniosła rok do roku 1,8 procent. "Gospodarka jest na korzystnej ścieżce stopniowego przyspieszenia tempa wzrostu. Efektów drugiej rundy nie widać. Wzrost PKB przyspiesza, ale nie rodzi to presji inflacyjnej, więc ta stopa procentowa, jaką mamy obecnie, jest zbliżona do właściwego poziomu z punktu widzenia stabilizacji inflacji" - powiedział w wywiadzie dla Reutera. "Gdyby tego przyspieszenia nie było, albo gdyby wzrost spadał, wówczas należałoby zastanawiać się nad cięciem stóp" - stwierdził.
Filar szacuje wzrost gospodarczy w trzecim kwartale 2005 roku na ponad 3 procent, w czwartym kwartale na około 4 procent i spodziewa się w kolejnych kwartałach dalszego wzrostu. Członek Rady spodziewa się też, że inflacja w październiku, listopadzie i grudniu będzie bliska dolnego krańca celu i zacznie rosnąć od pierwszego kwartału. Przedstawiciel Rady oczekuje, że w trzecim kwartale wzrost inwestycji wyniósł około 5 procent, zaś konsumpcji 3 procent. "Dopiero w drugiej połowie 2006 roku może nastąpić wzrost presji na zwiększanie płac, ponieważ przedsiębiorstwa zatrudniają coraz więcej pracowników, a bezrobocie maleje. Musimy to brać pod uwagę, ale nie twierdzę, że rodzi to zagrożenie dla celu inflacyjnego" - stwierdził.
Filar uważa, że złoty, który notowany jest na poziomie najmocniejszym od trzech lat do euro, nie szkodzi gospodarce. "W świetle najnowszych badań, obecny kurs złotego do euro na poziomie 3,9 jest zbliżony do granicy opłacalności dla polskich eksporterów - po prostu ta granica się obniża, gdyż rośnie wydajność pracy i konkurencyjność polskiej gospodarki" - powiedział Filar.
"Z punktu widzenia wzrostu eksportu widać, że obecny kurs jest kursem, z którym eksporterzy sobie dobrze radzą. Z punktu widzenia dynamiki gospodarki, która przyspiesza z kwartału na kwartał, jest to kurs, który jej nie szkodzi" - stwierdził. Filar powiedział, że obecnie widzi zarówno czynniki przemawiające za dalszym umocnieniem złotego, jak i za jego osłabieniem. Na razie jest on zbliżony do tego, który wskazują modele Narodowego Banku Polskiego (NBP). "Prognozowanie kursu jest ryzykowne i nie należy na nim budować polityki pieniężnej. (...) Ale oczywiście, gdyby okazało się, że złoty będzie mocno rósł i zbijał inflację zdecydowanie bardziej niż zakładaliśmy, to potrzebne byłoby dostosowanie stopy procentowej" - stwierdził.