Reklama

Grypa jest jeszcze daleko

Temat ptasiej grypy elektryzuje konsumentów. Producenci mięsa i przetworów z drobiu oraz leków zapewniają, że w Polsce nie ma zagrożenia wirusem. O zmianach na rynku zadecyduje przede wszystkim czynnik psychologiczny. Branże: spożywcza, handlowa i farmaceutyczna trzymają rękę na pulsie.

Publikacja: 24.10.2005 10:09

"Możliwość wystąpienia przypadków ptasiej grypy w polskich firmach drobiarskich jest minimalna" - zapewnia Krajowa Rada Drobiarstwa. - Nasi hodowcy przestrzegają surowych standardów sanitarnych. Ptaki są odizolowane od zewnętrznego środowiska - zapewnia A. Pawelczak z Animeksu.

Firmy drobiarskie stracą

Spółkom mogą jednak zaszkodzić obawy klientów przed ewentualnym zarażeniem. - Na pewno część osób zrezygnuje z kupowania drobiowego mięsa - przewiduje dr Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Same spółki na razie nie odczuwają zmian w popycie. - W ostatnich tygodniach zaobserwowaliśmy pewien spadek sprzedaży, ale nie jest to efekt obaw przed ptasią grypą. Wynika to raczej z sezonowości - mówi Andrzej Pawelczak, rzecznik Animeksu (spółka kontroluje ponad 90% giełdowego Ekodrobu).

Jak ptasia grypa wpłynie na ceny drobiu? - Trudno przewidzieć. Mały popyt może doprowadzić do obniżki cen. Ale jeśli wirus zostanie wykryty i władze wydadzą nakaz wybicia drobiu w danym regionie, podaż znacznie się zmniejszy. Ceny wtedy wzrosną - twierdzi K. Świetlik. Presję na obniżkę cen odczuwa już Animex. - Ale nie poddajemy się jej - deklaruje A. Pawelczak.

Największe ryzyko dotyczy eksportu drobiowego mięsa. Jeśli wirus zostanie wykryty na terenie naszego kraju, wiele państw wstrzyma import z Polski. Uderzy to w drobiarskie przedsiębiorstwa notowane na GPW, które dużą część produkcji sprzedają za granicą. Ekodrob eksportuje ok. 50% produkcji, Indykpol ok. 30%.

Reklama
Reklama

Zdaniem K. Świetlik, ewentualne zmniejszenie popytu na białe mięso nie spowoduje znaczącego zwiększenia obrotów producentów czerwonego mięsa. - Wołowina nigdy nie była substytutem drobiowego mięsa. Jest za droga, a jej jakość kulinarna jest niższa niż drobiu. Drób może zostać zastąpiony wieprzowiną. W tym roku jej podaż jest duża (wynika to z dwuletniego cyklu hodowli - przyp. red.), więc ceny spadły - wyjaśnia. Producenci wołowiny i wieprzowiny nie zauważają na razie zmian w strukturze sprzedaży. - Minęło za mało czasu, by to stwierdzić. Dopiero pod koniec miesiąca zbierzemy dane na temat wielkości sprzedaży w poszczególnych segmentach - mówi Jerzy Majchrzak, rzecznik Sokołowa (spółka przetwarza głównie czerwone mięso). Animex zanotował już zmniejszenie sprzedaży drobiu na korzyść czerwonego mięsa. - To tylko małe wahnięcie. Naszym zdaniem, to zwykła sezonowość - tłumaczy rzecznik.

Ryby zamiast drobiu?

Rękę na pulsie trzyma giełdowe Wilbo. Przetwórca ryb nie wyklucza, że ptasia grypa przyczyni się do wzrostu popytu na jego wyroby. - Tak było w przypadku BSE. Najbardziej skorzystali wtedy producenci drobiu, ale nasze obroty też wzrosły. Może tak będzie i tym razem - zastanawia się Marzena Chrostowska, szef biura zarządu Wilbo.

W handlu spokój

Na GPW znajdują się inne niż producenci drobiu spółki, dla których ptasia grypa jest istotnym problemem. Na razie zachowują spokój, ale i ostrożność. - Spadek nie jest istotnie zauważalny - mówi Ewa Lewek, dyrektor handlowy Almy Market. - Klienci wiedzą, że duże sklepy podlegają większej kontroli. Udział drobiu w sprzedaży mięsa jest jednak na tyle duży, że gdyby klienci nagle zmienili preferencje, byłby kłopot.

Lokale Kentucky Fried Chicken, prowadzone w Polsce przez giełdowy AmRest, nie są wyludnione. "Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) potwierdziła, że jedzenie mięsa drobiowego poddanego obróbce termicznej (m.in. usmażonego) jest całkowicie bezpieczne" - przypomina AmRest w komunikacie. Inna sieć restauracji notowana na rynku kapitałowym też nie narzeka. - Wygląda na to, że psychoza ptasiej grypy jeszcze nie dotknęła Sphinksów - mówi Sylwia Paneth Malska z obsługującej Sfinks Polska agencji Toolbox.

Reklama
Reklama

Z rozmów z przedstawicielami największych sieci handlowych wynika, że większość klientów najwyraźniej zachowuje zdrowy rozsądek i nie ulega jeszcze histerii. Supermarkety zanotowały jedynie lekki spadek sprzedaży. - Spadek wartościowy może wynikać nie z braku popytu na mięso, a z powodu niskiej ceny, spowodowanej dużą ilością drobiu na rynku - tłumaczy Andrzej Słodki z Makro Cash and Carry. Wszystkie sieci handlowe zapewniają, że na półki sklepowe trafia przebadany i bezpieczny towar. Ręczą za swoich dostawców. Podkreślają, że kurczaki i inny drób pochodzą wyłącznie z Polski, a tu nie wykryto wirusa. Każdy sklep współpracuje z odpowiednimi służbami sanitarnymi i kontrolnymi. Ponieważ sprzedawane mięso jest wolne od wirusa, największą rolę przy podejmowaniu decyzji o zakupie odgrywa czynnik psychologiczny - podobnie jak w przypadku choroby wściekłych krów. Wirus znajduje się daleko od naszych granic, więc nie widać, żeby klienci wyraźnie porzucili drób na rzecz ryb czy czerwonego mięsa. - Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do tego, żeby nie kupować drobiowego mięsa - mówi Dorota Patejko z Auchana. Wtóruje jej Andrzej Słodki z Makro: Można się zarazić od żywego ptaka albo od innego człowieka, co zresztą nie zostało jeszcze stwierdzone, a nie od surowego mięsa. Mam nadzieję, że fobia się nie rozwinie. Pytanie, czy ludzie wysłuchają zapewnień.

Wirus nie wpłynie

na branżę farmaceutyczną

Wykrycie wirusa H5N1 (powodującego ptasią grypę) w Turcji, Rumunii i Grecji wywołało w całej Europie masowe wykupywanie tamiflu, leku stosowanego przy leczeniu tej choroby. Produkowany jest on przez szwajcarski koncern farmaceutyczny Roche Holding. Koncern ogłosił we wtorek, że zwiększa zdolności produkcyjne tamiflu i gotów jest udostępnić innym wytwórniom leków licencję na ten specyfik. Firma podała, że otrzymała zamówienia na lek z ponad 40 krajów. Gotowa jest "dyskutować ze wszystkimi rządami i producentami wszystkie opcje dotyczące tamiflu", w tym również możliwość przekazania licencji na wypadek pandemii ptasiej grypy. Podobnie jak tamiflu działa relenza brytyjskiej firmy Glaxo Wellcome. Występuje w postaci proszku do inhalacji i jest zarejestrowana w Polsce, ale w tym roku w ogóle nie trafiła do hurtowni. Zwiększył się również popyt na szczepionkę na grypę, której stosowanie ma potencjalnie łagodzić przebieg choroby.

Zdaniem analityków i przedstawicieli branży farmaceutycznej, zagrożenie ptasią grypą nie będzie miało istotnego wpływu na wyniki polskich firm. - Polskie firmy nie produkują szczepionek czy leków na ptasią grypę, a sprzedaż tych medykamentów nie jest tak duża, żeby stanowiła istotny punkt w obrotach dystrybutorów farmaceutyków - mówi analityk Hanna Kędziora z BDM PKO BP.

- Szczepionka na grypę nie jest na tyle istotną pozycją, żeby miała większe znaczenie w przychodach. Nie sądzę, żeby zagrożenie ptasią grypą miało wpłynąć na wzrost naszej sprzedaży - mówi Krzysztof Gadzała, główny kontroler Farmacolu.

Reklama
Reklama

Rząd uspokaja

W ocenie Głównego Inspektora Sanitarnego Andrzeja Trybusza, wirus ptasiej grypy przenoszony przez ptaki jest w małym stopniu zakaźny dla ludzi i nie stwierdzono przypadku zakażania się wzajemnie ludzi. - Wystąpienie ogniska grypy u ptaków w żadnym stopniu i w żadnym wypadku nie jest synonimem wystąpienia epidemii grypy wśród ludzi. Dzisiaj wirus ptasiej grypy, który jest groźny dla ptactwa, jest mało zakaźny, jeśli chodzi o ludzi. Zakażenia ludzi zachodzą bardzo rzadko - mówi A. Trybusz. Na razie nie ma żadnego potwierdzonego przypadku, żeby wirus grypy znajdował się na terenie Polski.

Według polskiego Ministerstwa Zdrowia, do końca roku na polski rynek trafi 650 tys. szczepionek przeciwko grypie, a w latach 2006 i 2007 przewidziane są dostawy odpowiednich leków, na które przeznaczono fundusze z rezerwy budżetowej.

Agencja Rezerw Materiałowych ma przeznaczyć na zwalczanie ptasiej grypy około 106 mln zł, z czego 70 mln zł ma być przeznaczone na zakup leku antywirusowego, a reszta na zakup sprzętu dla tych służb weterynaryjnych i medycznych, które zajmują się zwalczaniem choroby. Ponadto 300 mln zł z rezerw celowych w tegorocznym budżecie zostanie przeniesione na rok 2006 jako tzw. środki niewygasające, które będą mogły być wykorzystane na zwalczanie grypy i jej skutków również w przyszłym roku. Rząd zaproponował parlamentowi autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 r., w myśl której na zakup szczepionki zostanie przeznaczonych w przyszłym roku 20 mln zł.

Obawy i nadzieje w Europie

Reklama
Reklama

Najszybciej groźba epidemii ptasiej grypy w Europie wpłynęła na przemysł drobiarski. We Francji sprzedaż kurczaków w ciągu ostatnich dni spadła o 20%, we Włoszech w niektórych rejonach nawet o 30-70%. Największe obawy panują w Holandii, gdzie koncentracja drobiu jest najwyższa w Europie (na 16 mln obywateli przypada 90 mln sztuk ptactwa hodowlanego). W 2003 r., kiedy wykryto tam pierwsze przypadki ptasiej grypy, straty całej branży wyniosły pół miliarda euro, również za sprawą wprowadzonych zakazów eksportu. Nic zatem dziwnego, że w całej Europie spadają kursy spółek zajmujących się przetwórstwem drobiu. Akcje francuskiego LDC straciły już 14% od czasu wykrycia wirusa w Rumunii. Wartość tracą także papiery DUC i Nutreco.

Inną dziedziną gospodarki, która może boleśnie odczuć ekonomiczne skutki ptasiej grypy, jest przemysł turystyczny. Na spadek przychodów narażeni są zwłaszcza europejscy właściciele hoteli i linie lotnicze. Według danych Światowej Organizacji Turystyki, pojawienie się przypadków SARS w 2003 r., spowodowało zmniejszenie liczby podróży w rejon Azji Południowo-Wschodniej o 14%.

Powodów do zmartwień nie powinny mieć za to koncerny farmaceutyczne, m.in. szwajcarski Roche, producent leku tamiflu. Na ten specyfik rządy krajów europejskich złożyły już liczne zamówienia. Francja przeznaczyła 600 mln euro na zakup 14 mln sztuk leku oraz 200 mln masek ochronnych dla szpitali. W planach ma również nabycie 40 mln sztuk przyszłej szczepionki. Wielka Brytania planuje zakup 120 mln sztuk, po dwie na każdego obywatela. Niemcy przeznaczyli 20 mln euro na badania w celu opracowania szczepionki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama