Reakcją na wynik wyborów był spadek cen na otwarciu notowań. Szybko jednak do głosu doszedł popyt i ceny powróciły w okolice piątkowego zamknięcia, by po krótkiej chwili wyjść jeszcze wyżej. Wzrost był na tyle duży, że zaprowadził ceny kontraktów nad lokalny szczyt z ubiegłego wtorku (2333 pkt). Tym samym został potwierdzony pozytywny sygnał w postaci pojawienia się na wykresie dziennym formacji wyspy. Dalsza zwyżka cen wymagała już znacznego wysiłku, a tego wczoraj zabrakło. Stosunkowo szybko rynek osłabł i wszedł w konsolidację. Nieśmiałe próby ponownego podniesienia notowań niczego nie zmieniły i w końcowej części sesji mieliśmy spadek kursów.

Spadek ten nie był jednak zaskoczeniem i był wkalkulowany, gdyż zniżka może oznaczać, że rynek zaczyna kreślić prawe ramię odwróconej formacji głowy i ramion. Czy tak jest w istocie, przekonamy się być może już dziś, gdyż wiele będzie zależeć od tego, czy bykom powiedzie się obrona ostatniej luki hossy. Jeśli się to uda, to będzie można oczekiwać powrotu do okolic wczorajszych maksów, a wyjście wyżej oznaczałoby już wybicie z formacji głowy i ramion. Wczorajszy obrót nie był znaczący, a dodatkowo trzeba pamiętać, że 1/3 to sama TPS, rosnąca o ponad 2%.

Na wykresie zaznaczyłem kropkowanym wzorem wewnętrzną linię trendu, która wczoraj także przyczyniła się do zatrzymania wzrostu cen. Jeśli wkrótce zostanie ona pokonana, to będzie to wstępna przesłanka do tego, że faktycznie dojdzie do wykreślenia formacji oraz do wybicia w górę. Niebezpieczne byłoby kolejne odbicie się cen od tej linii, gdyż mogłoby to zagrozić wsparciu w postaci luki hossy. Wczorajsze zachowanie LOP (spadek w czasie spadku cen) oraz w sumie niska wartość obrotu sugerują raczej ruch wzrostowy.