Ostatnio wydarzenia na scenie politycznej śledzi coraz więcej osób. Szczególnie uważnie obserwują je giełdowi gracze, bo już w kampanii parlamentarnej i prezydenckiej zauważyli, że od polityki może zależeć los ich pieniędzy.
Polska demokracja, podobnie jak ustrój gospodarczy, jest stosunkowo młoda w porównaniu z krajami Zachodu. Niewiele mamy doświadczenia, jeśli chodzi o cykle polityczne, bo do urn wyborczych po 1989 r. szliśmy zaledwie kilka razy. Nasza giełda dopiero raczkuje w porównaniu z konkurentami z Europy czy USA. Dlatego warto wyjść na chwilę z własnego ogródka i przyjrzeć się bardziej doświadczonym rynkom kapitałowym.
Doświadczenia zza oceanu
System polityczny w USA jest uznawany za jeden z najstabilniejszych na świecie. Od ponad dwustu lat niepodzielnie królują tam dwie partie: lewicujący Demokraci (zwani labour party) oraz bardziej liberalni Republikanie (business party). Wprawdzie pojawiały się czasami inne ugrupowania, jednak władza zawsze była w rękach Demokratów lub Republikanów.
Na pytanie o poparcie dla prawicy lub lewicy większość inwestorów odpowiada bez wahania. Sztandarowe hasła prawicy - niższe podatki, więcej swobody gospodarczej czy mniej restrykcyjny kodeks pracy - tworzą dobrą atmosferę dla firm i pozwalają przedsiębiorcom oddychać swobodnie. Z kolei prosocjalne rządy lewicy to raczej dla przedsiębiorczości klimat duszny i nieprzyjazny. Wpływ na giełdową koniunkturę tego, czy u steru jest prawica czy lewica, powinien być oczywisty. Niestety, nie jest.