Piątkowa sesja przyniosła test wsparcia wynikającego z usytuowania ostatniego dołka i szczytu z pierwszej połowy sierpnia. Jego osiągnięcie wywołało odbicie. Jednak ze względu na najniższe od 12 października obroty trudno je uznać za wiarygodną wskazówkę siły byków. Widać, że przebieg dwóch ostatnich sesji był raczej wynikiem wycofania się popytu na niższe poziomy cenowe, a podaż wykazywała sporą bierność. Widząc to, inwestorzy pod koniec piątkowych notowań zaczęli kupować akcje. Tym samym WIG20 utrzymał się w konsolidacji. Jej poziomy wyznaczają sierpniowa górka (2276 pkt) oraz połowa czarnej świecy z 13 października (2378 pkt). Przekroczenie któregoś z tych poziomów da sygnał do dalszego ruchu.

Przecięcie od góry przez 15-sesyjną średnią kroczącą średniej z 45 sesji zwiększa prawdopodobieństwo realizacji pesymistycznego scenariusza. Sygnałów o takiej wymowie jest więcej. Dzienny MACD spadł poniżej poziomu równowagi, ale jeszcze nie osiągnął wartości, przy których kończyły się poprzednie korekty. Do analogicznego poziomu nie dotarł również RSI. Sygnał sprzedaży pojawił się na tygodniowym MACD. Stąd balansowanie na krawędzi 2300 pkt stwarza raczej ostatnią okazję do pozbycia się akcji największych przedsiębiorstw przed kolejną falą przeceny, a nie jest dobrym momentem do zakupów.

Złym prognostykiem jest ustanowienie nowego minimum październikowej wyprzedaży przez WIG-Banki. To sektor, który w początkowej fazie ostatniej fali wzrostowej w największym stopniu ją napędzał. Teraz jego słabość ma duży wpływ na jakość trwającego odbicia. Przybrało ono postać płaskiej korekty, która oznacza, że rynek jest w marnej kondycji. Po jego zakończeniu spadek będzie zapewne miał taką samą siłę, jak ruch z pierwszej połowy października. To oznaczałoby zniżkę cen walorów banków o dalsze ok. 8%. Z technicznego punktu widzenia uwagę zwraca przede wszystkim siła, z jaką spada dzienny MACD. W przeszłości histogram nie osiągnął tak niskiej wartości jak obecnie. Jedynie dwa razy były one zbliżone - jesienią 2003 r. i 1998 r. To wspiera oczekiwania na to, że październikowe pogorszenie koniunktury przybierze trwalszy charakter.