Wczorajsza sesja z pewnością da do myślenia graczom, którzy już widzieli przed sobą jedynie spadek cen. Nie piszę tego w kontekście "miałem rację", bo w sumie nic jeszcze nie wiadomo. Jednak wczorajsze notowania sprawiły, że scenariusz bessy, jaki jeszcze kilka dni temu był poważnie brany pod uwagę, stał się dość wątpliwy. Nie chodzi tu tylko o sam wzrost, ale także jego skalę oraz styl. Warto porównać, jak zaczynały się poprzednie bessy

z tym, co mamy teraz. Myślę, że po wczorajszej sesji scenariusz głębszego spadku cen jest teraz znacznie mniej prawdopodobny od scenariusza dalszego zbliżania się do okolic szczytu.

Wracając do przebiegu wczorajszej sesji, rekordy na koniec notowań potwierdzają przewagę popytu. Zaczęło się spokojnie, w okolicy poniedziałkowego zamknięcia, ale już po 30 minutach ceny były 20 pkt wyżej. Notowania na rynku kasowym tylko powiększyły dorobek byków. Po krótkim spadku cen rynek ponownie zaczął się wznosić, ale już na wyraźnie niższym obrocie. To trochę komplikowało ostateczny wynik sesji, ale optymizm jednak zwyciężył.

Pozytywny przebieg sesji po-

twierdzają także inne czynniki. Po pierwsze, wyskoczyliśmy nad poziom szczytu z poprzedniej środy. Tym samym można mówić o wykreślonej formacji podwójnego dna, której prowzrostowa wymowa jest chyba wszystkim znana. Po drugie, zauważmy, że atakowi popytu w pierwszej części sesji, który właściwie ją ustawił, towarzyszył duży obrót. Po trzecie, wzrost cen został potwierdzony przez dynamiczny wzrost LOP. Wygląda na to, że wracamy do trendu wzrostowego. Obecnie najbliższym poziomem wsparcia pozostają poniedziałkowe luki hossy i w tej chwili to one będą poziomem odniesienia dla oceny sytuacji rynkowej.